Brazylia i Holandia wezwały swoich ambasadorów w Dżakarcie po egzekucjach obywateli tych państw w Indonezji. Brazylijczyk i Holender byli wśród pięciu cudzoziemców, których rozstrzelano po skazaniu ich na karę śmierci za przemyt narkotyków. Sześć osób, w tym pięciu cudzoziemców, stracono w nocy z 17 na 18 stycznia.
Urząd prezydenta Brazylii zakomunikował, że brazylijski ambasador w Dżakarcie został odwołany na konsultacje oraz że egzekucja obywatela Brazylii „poważnie zaszkodzi” stosunkom dwustronnym. Również Holandia, której Indonezja była niegdyś kolonią, wezwała ambasadora do kraju i potępiła egzekucję swojego obywatela. „To była okrutna i nieludzka kara będąca niemożliwym do przyjęcia zaprzeczeniem ludzkiej godności i integralności.” – moralizował bełkotliwie holenderski minister spraw zagranicznych Bert Koenders.
Rzecznik prasowy prokuratora generalnego Indonezji podał, że skazani, na których wykonano karę śmierci byli obywatelami Brazylii, Holandii, Malawi, Nigerii i Wietnamu. Szósta stracona osoba to obywatelka Indonezji.
W grudniu prezydent Indonezji Joko Widodo zignorował apele o ułaskawienie handlarzy narkotyków. Odrzucił też skierowane do niego w ostatniej chwili prośby prezydent Brazylii i rządu Holandii o darowanie życia ich obywatelom. Widodo podkreślił, że nie okaże litości wobec przestępców, ponieważ „zrujnowali oni życie tylu ludziom”.
Lewaczka Dilma Rousseff, która niedawno uzyskała reelekcję na fotel prezydenta Brazylii, w wydanym z tej okazji oświadczeniu dała wyraz „oburzeniu i odrazie” z powodu egzekucji obywatela Brazylii. W Indonezji w celi śmierci przebywa jeszcze jeden Brazylijczyk, skazany na najwyższy wymiar kary za przemyt narkotyków.
Indonezja posiada najostrzejsze na świecie przepisy antynarkotykowe. Posiadanie i przemyt narkotyków zagrożone są karą śmierci.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)









3 komentarze