Europa: Pedalska „skrajna prawica”

   Zachodnie media donoszą o aktywizacji w Europie „skrajnej prawicy”, spowodowanej niedawnym zastrzeleniem lewackich bluźnierców z brukowego pisma obrazkowego „Charlie Hebdo”. Jako „skrajną prawicę” opisują środowiska, których formuła działania sprowadza się do werbalnych protestów przeciw „islamizacji Europy”. Wzór dało im założone w Dreźnie stowarzyszenie PEGIDA (Europejscy Patrioci przeciwko Islamizacji Zachodu). Obecnie następuje wysyp jego naśladowców. W Belgii rozpoczęcie działalności ogłosiły grupy PEGIDA-Vlaanderen i PEGIDA-Wallonie. Grupki posługujące się nazwą PEGIDA zorganizowały też demonstracje w Oslo, Kopenhadze i dwóch innych duńskich miastach: Arhus i Esbjerg, przy czym współorganizatorem tej ostatniej był ruch „Wstrzymać islamizację Europy”. Kolejni PEGIDA skrzyknęli się w Madrycie, ale tamtejsze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie pozwoliło im odbyć demonstracji planowanej na 16 stycznia w obawie, że dostaną łomot od kontr-manifestantów.

   Domniemanej „prawicowości” antyislamskiego ruchu przeczy jednak jego profil światopoglądowy. PEGIDA-Vlaanderen według własnej deklaracji powstała, by „bronić wolności i demokracji przed islamizacją”, czyli dla ratowania demoliberalizmu. Również w tym zakresie wzorcem są drezdeńscy PEGIDA. „W Niemczech pojawił się pierwszy socjologiczny portret zwolenników protestującej przeciwko islamizacji organizacji Pegida. Jest zaskakujący. Potępiani przez elity zwolennicy Pegidy wcale nie okazali się przedstawicielami dołów społecznych, wykluczonych, emerytów i frustratów. Są powyżej przeciętnej – jeżeli chodzi o wykształcenie i zarobki.” – pisze dziennik „Rzeczpospolita” w tekście pod wymownym tytułem „Bogaci, wykształceni, niereligijni. Kim są antyislamiści z Drezna”. W ankiecie przeprowadzonej przez zespół badawczy kierowany przez Hansa Vorländera, profesora nauk politycznych z Uniwersytetu Technicznego w Dreźnie, prawie trzy czwarte uczestników demonstracji PEGIDA zadeklarowały się jako niewierzący. Wśród pozostałych zdecydowanie dominują protestanci (21%), a niewielką część stanowią katolicy (4%) i wyznawcy innych religii (2%).

Źródło: Polska Agencja Prasowa, rp.pl

Komentarz Redakcji: W Polsce również mamy środowiska, które swoją tożsamość ideologiczną usiłują budować na prymitywnej islamofobii, takie jak portal euroislam.pl czy grupa o rdzennie brzmiącej nazwie Polish Defence League (kalka z amerykańskiej Jewish Defence League?). Jak widać, ich zachodnioeuropejscy idole, których namiętnie małpują, to spasieni, demoliberalni burżuje i bezbożnicy. Ikonami zachodnioeuropejskiej islamofobii są aborcjonistka Oriana Fallaci, a także ofiary „radykalnego islamu”: „gej” Pim Fortuyn i Theo van Gogh – lewackie gnidy, które w normalnym państwie gniłyby w więzieniu lub zasuwały na przymusowych robotach za obrazę moralności publicznej. „Tradycyjne europejskie wartości”, których chcą bronić islamofobiczne mieszczuchy, to zapewne: demokracja, liberalizm, państwo laickie (czyt. wojujący ateizm), „prawa człowieka”, bluźnierstwa, zboczenia, aborcja na życzenie i pornografia w kioskach. Ta domniemana „skrajna prawica” nie różni się więc od głównego nurtu życia politycznego Zachodu niczym poza bardziej agresywną retoryką, a jej naśladowcy na naszym krajowym podwórku są tylko jeszcze jednym kanałem westernizacji Polski. Nie dziwmy się, jeżeli wkrótce jedni i drudzy ogłoszą swoje poparcie dla Izraela, oczywiście jako „przedmurza cywilizacji zachodniej” zagradzającego drogę islamowi. Do gnoju z taką demoliberalną, indyferentną religijnie „prawicą”. Zagrożeniem dla normalnego życia jest trąd „cywilizacji zachodniej”, a nie islam. (A.D.)    

cl_islamophobia

5 komentarzy

Leave a Reply