Polska: Godna płaca nie dla nas

Niedawna decyzja niemieckiego rządu dotycząca uchwalenia przepisów o płacy minimalnej okazuje się być nie tylko wstrząsem dla wszelkiej maści „wolnościowców” przyzwyczajonych do podnoszenia kwestii jej braku w Niemczech, jako koronnego argumentu sugerującego, że wolny rynek potrafi wszystko sam uregulować, ale wywiera także wpływ na działania polskich władz. Niemcy bowiem, decydując się na ustanowienie minimalnej stawki godzinowej na poziomie 8,50 euro dla swoich obywateli i obywateli innych państw pracujących w Niemczech, postanowili także, by przepisy te objęły również pracowników firm transportowych z innych państw za czas ich pracy na terenie Niemiec. Wywołało to protesty polskich przewoźników, którzy uważają, że koszty prowadzonej przez nich działalności mogą wzrosnąć o ok. 20% i którzy wezwali rząd do obrony swoich interesów. Polscy ministrowie infrastruktury i rozwoju oraz pracy są już po rozmowach telefonicznych ze swoimi niemieckimi odpowiednikami, a w całą sprawę zaangażowała się także premier Kopacz. Nasi przedstawiciele „podkreślili wagę problemu i zastrzeżenia strony polskiej co do zakresu stosowania przez stronę niemiecką ustawy o płacy minimalnej”. Przewoźnicy obawiają się tego, że polski kierowca nie będzie już dwukrotnie tańszy od kierowcy zagranicznego, a tylko o ok. 10-20%.

(na podst. bankier.pl, pb.pl oprac. B.W.)

Komentarz Redakcji: Skuteczna ochrona własnego rynku, wprowadzenie przepisów dotyczących minimalnej stawki godzinowej i jej obowiązywanie niezależnie od posiadanej przez pracownika umowy – tak właśnie brzmią zarzuty kierowane przez polski rząd pod adresem rządu niemieckiego. Chyba nie trzeba więcej, by stwierdzić, który z nich działa w interesie wszystkich swoich obywateli, a który chce tylko zyskać poklask u pracodawców. Stawka 8,50 euro również musi być szokiem dla polskich pracodawców – przyzwyczajonych być może do samej wartości liczbowej, ale na pewno już nie do jej waluty.

tiry

5 komentarzy

Leave a Reply