Wobec fragmentacji Iraku i Syrii przebiegającej głównie po liniach wyznaniowych i narastającego konfliktu sunnicko-szyickiego, pozostałe grupy etnoreligijne takie jak chrześcijanie znajdują się między młotem a kowadłem. Nie posiadając spójności organizacyjnej, jedności i siły potrzebnej do przeprowadzenia własnych projektów separatystycznych, chrześcijanie Syrii i Iraku zmuszeni są do zawierania sojuszy z ważniejszymi uczestnikami konfliktów. W Syrii istnieją dwie możliwości: rząd i popierające go siły (jak Syryjska Partia Socjal-Nacjonalistyczna) lub kurdyjska Demokratyczna Partia Jedności (PYD) i tworzona przez nią administracja autonomiczna. Dychotomia rząd-PYD była kluczowa dla podziału grupy zbrojnej Sutoro tworzonej przez Partię Unii Syriackiej (SUP). Lojalni wobec partii członkowie Sutoro związali się z PYD, zaś siły z Kamiszli opowiedziały się po stronie rządu.
W Iraku rozproszenie ludności chrześcijańskiej w różnych regionach spowodowało, że większość chrześcijan zwróciła się w stronę regionalnych władz Kurdystanu. Przykładem jest tu formacja Dwek Nawsza aktywna w okolicach Niniwy i związana z Asyryjską Partią Patriotyczną, mocno zależna od peszmergów. Jednak ludność chrześcijańska zamieszkuje nie tylko tereny pozostające pod kontrolą kurdyjską i w tym kontekście możliwy do rozważenia jest sojusz chrześcijańsko-szyicki na wzór sytuacji w Libanie gdzie Hezbollah wyciąga rękę do chrześcijan.
Należy nadmienić, że część sił sunnickich w Iraku głosi, że w ich szeregach są też chrześcijanie, co jest nawiązaniem do ponadwyznaniowej strategii partii Baas. Najważniejszym przykładem jest tu Armia Mężczyzn Zakonu Nakszabandija (JRTN) kierowana przez Izzata ad-Duriego i jego Najwyższe Dowództwo Dżihadu i Wyzwolenia. JRTN twierdzi, że jest „przedłużeniem przedwojennej armii irackiej”, wobec czego w jego szeregach znajdują się przedstawiciele wszystkich grup religijnych i etnicznych w tym szyiccy i sunniccy Arabowie, jak również jazydzi, chrześcijanie i mandejczycy. Narracja ta jest jednak mało przekonująca wobec dominacji Państwa Islamskiego (IS) które wypędziło chrześcijan z Mosulu. Chociaż JRTN potępiło wypędzenia nie wskazało IS jako ich sprawcy lecz przedstawiło spiskową teorię, według której tragedia ta była dziełem rządu w Bagdadzie.
Nie jest zatem zaskoczeniem fakt, że wobec tworzenia licznych grup zbrojnych popierających rząd w Bagdadzie jakie miało miejsce po upadku Mosulu w czerwcu 2014 r., to właśnie grupy szyickie mogą wykorzystać rozwój IS i porozumieć się ze chrześcijanami na gruncie walki ze wspólnym wrogiem. Na najbardziej banalnym poziomie znajduje to wyraz w krążących w sieciach społecznościowych grafikach wyrażających bliskość Jezusa i Imama Alego.
Mówiąc o działaniach realnych, dobry przykład stanowią Siły Abu al-Fadla al-Abbasa kierowane przez Awsa al-Khawadżiego, niegdysiejszego współpracownika Muktady as-Sadra który przebywał w Syrii razem z ochotnikami irackimi walczącymi po stronie rządu. Wydaje się, że jego organizacja opiera się na byłych bojownikach walczącej w Syrii Armii al-Fadla al-Abbasa. W Boże Narodzenie Khawadżi i jego bojownicy złożyli wizytę w kościele ewangelickim w Bagdadzie, gdzie Khawadżi wygłosił przemówienie i udzielił wywiadu. W przemowie powiedział „W ten dzień, w Boże Narodzenie chcemy przekazać całemu światu, że islam jest religią braterstwa i współczucia. Islam wzywa nas byśmy chronili naszych braci chrześcijan. Nasza religia to nie religia IS, które wygnało chrześcijan z ich domów. To nie religia IS, które niszczy kościoły. Będziemy bronić naszego kraju, naszej ziemi i każdej religii obecnej w Iraku.”
Jeszcze ciekawszym przykładem sojuszu chrześcijańsko-szyickiego w Iraku są Brygady Imama Alego w ramach których powstały Bataliony Jezusa Syna Maryi. Profile propagujące tę koncepcję w sieciach społecznościowych odwołują się do symboliki syriacko-aramejskiej a nie asyryjskiej. Grupa jest szczególnie interesująca, gdyż jej współpraca z Brygadami Imama Alego opiera się na przekonaniu o zdradzie Kurdów i oddaniu przez nich terenów w ręce IS. Należy zauważyć, że rozczarowanie Kurdami i nieufność wobec nich wynikająca z upadkiem wielu terenów w prowincji Niniwa nie ograniczają się do chrześcijan, lecz odczuwane są także przez wielu jazydów.
Prawdziwa wielkość syriackiego batalionu jest nieznana i ciężko założyć by stanowił on poważną siłę militarną. Tym niemniej, jest on interesujący, jako przykład podkreślania bliskości szyitów i chrześcijan. Promujący go film zawierał fragmenty wystąpienia szejka Ahmada al-Rubaiego który podkreślał że „Wśród towarzyszy Imama Husajna były grupy chrześcijańskich żołnierzy. Także dziś chrześcijanie są z tymi, którzy walczą w imię Husajna”.
Ostatecznie wybór między szyitami a Kurdami jest dla chrześcijan irackich nieunikniony. Nie wszyscy chrześcijanie ufają władzom Kurdystanu i ich siłom zbrojnym, a oddziały szyicie nie stanowią zagrożenia egzystencjalnego jak IS, które stało się najważniejszą siłą sunnicką walczącą z rządem. Sytuacja coraz bardzie oddala perspektywę zjednoczonej armii irackiej zdolnej do utrzymania porządku.
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl
