Do mediów ukraińskich, a także polskich i zachodnich, zaczynają się przedostawać relacje ukraińskich żołnierzy, walczących wcześniej w rejonie Debalcewa. Obecne w nich informacje stoją w zasadniczej sprzeczności z oficjalnymi komunikatami o „planowanym wycofaniu się” z kotła, jakiego rzekomo „nie było” i niskich stratach własnych. Według uczestników walk, ich własne pododdziały wyszły z okrążenia dzięki samorzutnej, oddolnej decyzji, nie konsultowanej w żaden sposób z naczelnym dowództwem. Odwrót zaś okupiono ciężkimi stratami w wyniku ostrzału strony przeciwnej. Niektórzy wspominają, że z ich własnych jednostek nawet połowa żołnierzy nie dała radę się przebić, ginąc lub idąc do niewoli. Wielu uważa, że zostali zdradzeni przez naczelne dowództwo oraz władze państwowe, które mogły uniknąć dramatycznej sytuacji wydając rozkaz do odwrotu wcześniej, gdy siły wokół Debalcewa jeszcze nie były kompletnie odcięte.
(na podst. polskieradio.pl)









14 komentarzy