Rosja: Zagadkowa śmierć opozycjonisty

Tuż przed północą 27 lutego zginął w Moskwie znany polityk opozycyjny, Borys Niemcow. Zamach miał miejsce na Wielkim Moście Moskworieckim nieopodal Placu Czerwonego. Według Władimira Markina, rzecznika Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, do Niemcowa oddano co najmniej siedem strzałów, które padły z przejeżdżającego samochodu. Według Dmitrija Pieskowa, sekretarza prasowego prezydenta Rosji, owo brutalne morderstwo nosi znamiona prowokacji. Pieskow poinformował, że prezydent Putin polecił szefom Komitetu Śledczego, MSW i FSB utworzenie wspólnej grupy śledczej i objęcie osobistego nadzoru nad dochodzeniem. Rzecznik Kremla poinformował również, że prezydent Putin złożył rodzinie zmarłego wyrazy współczucia.

Konserwatywno-liberalny polityk w latach 1997-98 był wicepremierem rządów Wiktora Czernomyrdina i Siergieja Kirijenki. Uważano go za jednego z najbliższych współpracowników Borysa Jelcyna, który rozważał wyznaczenie go na swego następcę. W kolejnej dekadzie został liderem Sojuszu Partii Prawicowych i Republikańskiej Partii Rosji – Partii Wolności Narodowej (Parnas). W 2008 roku bezskutecznie ubiegał się o urząd prezydenta Federacji Rosyjskiej. W tym czasie dał się poznać jako zdecydowany zwolennik neoliberalizmu i zachodniego modelu politycznego. W ostatnim czasie ostro krytykował asertywną politykę Kremla wobec wydarzeń na Ukrainie.

Okoliczności zabójstwa są wielce zastanawiające. Według agencji Interfax do zbrodni doszło tuż przed zaplanowaną na niedzielę manifestacją przeciwników prezydenta Putina, co może sugerować, że sprawcom zależało na dolaniu oliwy do ognia i wznieceniu protestów na skalę porównywalną z wydarzeniami w Kijowie z końca 2013 roku. Wydarzenie wzbudziło łatwą do przewidzenia reakcję środowisk antyrosyjskich. Zanim jeszcze ostygły doczesne szczątki Niemcowa, etatowi przeciwnicy Kremla zdążyli ogłosić swój wyrok. Były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili powiedział na antenie CNN, że zdziwiło go to, iż Niemcow zginął tak późno. W podobnym tonie wypowiadają się media głównego nurtu z Polski i krajów Zachodu.

Komentarz RedakcjiKto miał interes w śmierci znanego, ale w gruncie rzeczy niegroźnego polityka, piastującego mało prestiżowe stanowisko deputowanego do lokalnej Dumy Obwodowej w Jarosławiu? Czy był to oskarżany przez rusofobiczne środowiska Kreml? Trudno przyjąć taką opcję. Ciężki kryzys na Ukrainie decyduje o losie samego państwa rosyjskiego i Moskwa nie może sobie pozwolić na pogarszanie swego wizerunku w oczach tzw. światowej opinii publicznej. Pewien starożytny Rzymianin wygłosił niegdyś mądre słowa: is fecit cui prodest – winny ten, kto skorzystał. Bynajmniej nie był to Władimir Putin. Kto zatem? To na razie pozostaje zagadką.

(na podst. onet.pl i tvn24.pl oprac. RS)
11011042_340728559471332_2260361167344977185_n

12 komentarzy

Leave a Reply