Czołowe postaci Kościoła w Salwadorze są pewne, że rok 2015 będzie rokiem beatyfikacji biskupa Oscara Arnulfo Romero, zamordowanego w 1980 r. arcybiskupa Salwadoru. Nikt już nie pyta, czy do beatyfikacji dojdzie, lecz wszyscy dyskutują nad miejscem i przebiegiem ceremonii i tym, kto będzie jej przewodniczył.
31 grudnia telewizja Canale 21 wyemitowała wywiad z biskupem pomocniczym Salwadoru msgr. Gregorio Rosa Chavezem. Biskup stwierdził w nim, że w sprawie beatyfikacji zrobiono już wszystko co się dało. Dodał również, że „papież jest przekonany o świętości abp. Romero i można oczekiwać decyzji w tej sprawie” i „niedługo usłyszymy dobre wieści”.
Biskup odniósł się też do planowanej na wrzesień wizyty Ojca Świętego w Stanach Zjednoczonych i Meksyku. Stamtąd jest tylko krok do Salwadoru, który papież mógłby wykonać „dla Romero”.
Carlos Colorado, autor poświęconego postaci arcybiskupa bloga Super Martyrio jest pewien, że papież osobiście dokona beatyfikacji w Salwadorze. Jego zdaniem „decyzja zostanie ogłoszona zapewne na przełomie lutego i marca.” [decyzję ogłoszono 11 marca, beatyfikacja odbędzie się 25 maja w Salwadorze – Red.]
Na swoim blogu jednocześnie wezwał do odmawiania nowenny w intencji pozytywnego zakończenia procesu beatyfikacyjnego. Nowenna rozpoczęła się 29 grudnia w święto św. Tomasza Becketta. Jak napisano, “był on ostatnim świętym przed abp. Romero którego zamordowano przy ołtarzu.”
Beatyfikacja salwadorskiego arcybiskupa została wstrzymana za pontyfikatu Benedykta XVI. Powody decyzji nie są znane. Spekuluje się, że przyczyną była chęć zapobieżenia politycznemu przywłaszczaniu sobie postaci arcybiskupa. Abp Romero zginął z rozkazu prawicowej junty i stał się ikoną dla politycznej lewicy, zwłaszcza poza granicami Salwadoru, w krajach, w których nieczytelny jest kontekst wydarzeń ze środkowoamerykańskiego kraju i przykłada się do nich schemat podziału prawica-lewica. We Włoszech wiele lewicowych władz lokalnych uczyniło abp Romero patronem placów, ulic czy budynków co było świadectwem politycznej „beatyfikacji”.
W sprawie abp Romero dają się słyszeć głosy, że beatyfikacja może nastąpić niekoniecznie z kluczowych powodów jakimi są osobiste cnoty, lecz z uwagi na traktowanie go jako „swojego” przez pewne siły polityczne. Te same lewicowe kręgi w Europie które zbierały pieniądze na działalność związanych z nikaraguańskimi sandinistami braci Cardenal [księża, zwolennicy teologii wyzwolenia, ministrowie w rządach sandinistów – Red.], dziś czynią z arcybiskupa swój symbol.
Sytuacja w Salwadorze i stanowisko Kościoła było o wiele bardziej zróżnicowane niż przedstawia się to w odległej Europie. Arcybiskup Romero miał przeczucie, że zostanie zamordowany. Nie był jednak pewien czy zginie z ręki wrogów z prawicy czy lewicy. Rzadko wspomina się jego słowa o tym, gdyż nie mieści się to w czarno-białym schemacie. Czy Europa pamiętałaby o nim tak samo, gdyby jego egzekucji dokonali lewicowi partyzanci? Z pewnością byłby wspominany inaczej i przez inne kręgi, nawet wewnątrz Kościoła.
Do postaci arcybiskupa Oscara Arnulfo Romero trzeba podchodzić ostrożnie. Być może właśnie dlatego papież Benedykt XVI zadecydował o wstrzymaniu beatyfikacji i jej odłożeniu na spokojniejszy pod względem politycznym czas. Jakie naprawdę było stanowisko arcybiskupa wobec teologii wyzwolenia? Czy Europa nie myli jego krytycznej postawy wobec działań wojskowej dyktatury z poparciem dla tego prądu?
Od wyboru papieża Franciszka, nie milkną głosy ogłaszające rychłą beatyfikację. Czy dlatego, że papież pochodzi z Ameryki Łacińskiej? Czy wynika to z „klimatycznego” zestawiania Romero i Bergoglio? O może z powodu politycznej zgodności między zwolennikami beatyfikacji a nowym papieżem?
W kwietniu 2013 r., krótko po ogłoszeniu decyzji o wznowieni procesu beatyfikacyjnego wikariusz generalny Salwadoru Jesus Delado przestrzegał przed „polityczną instrumentalizacją” postaci arcybiskupa Romero.
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl
