Thomas C. Mountain: Jemen. Saudyjski Wietnam

W roku 2009 ujawniono słabość saudyjskiej armii. Stało się to podczas ofensywy przeciwko Hutim prowadzonej na pograniczu saudyjsko-jemeńskim, gdy siły saudyjskie zostały zmuszone do odwrotu, a kontrofensywa lekkozbrojnych Hutich zakończyła się zajęciem części saudyjskiego terytorium.

Kiedy na początku lat sześćdziesiątych “Panarabska Armia” próbowała najechać i okupować Jemen, egipski prezydent Naser został zmuszony do podkulenia ogona i wycofania swojego pięćdziesięciotysięcznego kontyngentu i przyznania, że Jemen stał się “egipskim Wietnamem.”

Problemy Jemenu nie dotyczą podziału na szyitów i sunnitów czy rywalizacji Iranu i Arabii Saudyjskiej. Ich przyczyną nie jest też Obama którego wyjątkowo nieudolna administracja została zmuszona do przyglądania się z boku rozpoczętej przez królewski dom Saudów awanturze.

Problemem Jemenu są konflikty plemienne, których korzenie sięgają minionych stuleci. Można je rozwiązać tylko poprzez długie i żmudne negocjacje. W latach dziewięćdziesiątych w bólach udało się wypracować umowę pokojową, której wynikiem była reunifikacja Jemenu. Umowę, której założenia przetrwały dwie dekady wypracowano w wyniku mediacji ówczesnego przywództwa grupy bojowników o niepodległość znanych jako Erytrejski Ludowy Front Wyzwolenia, o czym zdają się nie pamiętać dziennikarze piszący o obecnym konflikcie.

Saudowie rozpoczynają tę wojnę przeciwko ludowi Jemenu w akcie arogancji i pychy, niemalże paranoi, podobno przestraszeni perspektywą bycia otoczonych przez krąg „szyickich wrogów wiedzionych przez Iran”, albo przynajmniej do tej interpretacji chcą nas przekonać gadające głowy w zachodnich mediach.

Faktem jest, że choć saudyjska rodzina królewska po brzegi wypełniona jest fanatycznymi wahabitami pałającymi nienawiścią do wszystkiego, co choćby przypomina ruch szyicki, to historycznie szyici z zachodniej Azji nie do końca uznawali Hutich z Jemenu za prawdziwych szyitów. Saudyjska paranoja na tle Iranu nie jest oparta na zagrożeniu płynącym ze strony tego kraju, z kompletnym brakiem wsparcia dla bahrajńskiego powstania szyitów jako faktem. Mimo wielu słów na temat irańskiej pomocy militarnej dla Hutich przejmujących kontrolę nad Jemenem, nie ma twardych dowodów na poparcie tej tezy.

Huti, mając dość ignorowania przez jemeński rząd i kierowani polityką głodu nawiedzającego Jemen, zawarli pakt z byłym prezydentem Salehem, którego syn był głową jemeńskiej armii w wyniku układu Saudów z innymi państwami Zatoki sprzed dwóch lat, rozpoczęli swoją ofensywę mającą na celu przejęcie kraju. Od samego początku Huti chcieli negocjować, mówiąc jednak wprost, że nie będą tolerowali dalszej obecności wahabickiej „Al Kaidy Półwyspu Arabskiego” (złożonej głównie z wygnanych saudyjskich fanatyków) w Jemenie. Będąc już poprzednio upokorzony militarnie w 2009 i bojąc się okazywania słabości i niekompetencji wobec swojej ujarzmionej szyickiej populacji zamieszkującej bogate w ropę wschodnie regiony Arabii Saudyjskiej, wahabicki reżim Saudów przędsięwziął coś, co według wszelkich oznak będzie jego „Wietnamem”.

Oczywiście robią to pod “panarabskim” sztandarem, razem z Egiptem który obiecał wsparcie żołnierzami oczekiwanej inwazji i okupacji Jemenu.

Generał, a obecnie prezydent Al Sisi to szczególny sojusznik, dorastał pamiętając o upokarzającej klęsce jaką skończyła się egipska próba zapanowania nad Jemenem. To nie przypadek, że zaledwie kilka tygodni wcześniej Arabia Saudyjska i państwa Półwyspu Arabskiego wysłały swoich przywódców do Szarm El Szejk by ogłosić przekazanie Egiptowi 20 miliardów dolarów w pomocy  i inwestycjach, o które żebrał Sisi by uratować kulejącą gospodarkę.

Pojawiają się doniesienia o walkach na granicy jemeńsko-saudysjkiej, przy czym warto nadmienić, że przed siłami saudyjskimi stoi spore wyzwanie. Biorąc pod uwagę, że Huti skoncentrowali większość sił na Południu by zdobyć Aden i złoża ropy naftowej, saudyjska próba zajęcia terenów będących bastionem Hutich nie idzie zbyt dobrze.

W tym momencie siły saudyjskie kontynuują masakrowanie bezbronnych Jemeńczyków z powietrza. Jednak gdy zacznie się zapowiadania inwazja, pozbawiona doświadczenia bojowego armia stanie przeciwko zaprawionym w boju powstańcom, którzy będą walczyć w obronie swoich domów i rodzin, tak jak Wietkong w Wietnamie. Arabia Saudyjska zaplącze się w Jemenie w swój własny „Wietnam.”

yemen

2 komentarze

Leave a Reply