„Prawa światowej ekonomii powinny być ustanawiane przez Stany Zjednoczone, nie zaś przez inne mocarstwa w rodzaju Chin”, oświadczył prezydent Obama w liście do członków Kongresu, wyrażając zaniepokojenie rosnącą potęgą Państwa Środka. Waszyngton ma nadzieję, że transpacyficzna umowa o wolnym handlu (TPP) zahamuje wpływy tworzonego właśnie w Pekinie azjatyckiego banku inwestycyjnego.
„Nasz eksport wytwarza jedenaście milionów miejsc pracy, ponadto przedsiębiorstwa eksportowe płacą swym pracownikom relatywnie większe wynagrodzenia. Obecnie mamy okazję otworzyć jeszcze więcej nowych rynków dla dóbr i usług wspartych trzema dumnymi słowami: made in America”, dodał Barack Obama.
USA i Japonia to największe gospodarki w liczącym 12 członków bloku państw regionu Pacyfiku, który postrzegają jako wyraz strategicznego partnerstwa gospodarczego. Oba państwa wyrażają obawy rosnącym wpływem Chin na terytorium Azji, jak również nie przyłączyły się do chińskiego banku inwestycyjnego (AIIB). Uważa się, że AIIB ma stanowić konkurencję dla mającego swą siedzibę w Waszyngtonie Banku Światowego i należącego do Japonii Azjatyckiego Banku Rozwoju. W skład jego założycieli weszło 57 państw z pięciu kontynentów, w tym również największe kraje Europy. Nic więc dziwnego, że to właśnie międzynarodowe instytucje handlowe i inwestycyjne są obecnie główną kością niezgody w stosunkach między Pekinem a osią Waszyngton-Tokio.
„Chiny chcą tworzyć reguły funkcjonowania najszybciej rozwijającego się regionu świata”, ostrzegał Obama w swojej wcześniejszej mowie na forum Kongresu, „Dlaczego mielibyśmy pozwolić, by tak się stało? To my powinniśmy ustalać reguły.”List Obamy jest zwieńczeniem porozumienia zawartego w łonie amerykańskiej legislatury, by przyspieszyć ratyfikację międzynarodowych umów o wolnym handlu. Biały Dom oczekuje szybkiego podpisania TPP w celu likwidacji barier handlowych pomiędzy państwami-sygnatariuszami, których gospodarki stanowią 40% światowego PKB, a wolumen handlu między nimi stanowi co najmniej 1/3 wysokości globalnej wymiany handlowej. Umowa ta jest wzorowana na zawartym w 1994 roku Północnoamerykańskim Porozumieniu o Wolnym Handlu (NAFTA) i jest jednym z najważniejszych celów polityki zagranicznej gabinetu Obamy w obecnej kadencji. Jej założeniem jest likwidacja barier celnych pomiędzy państwami członkowskimi, wśród których wymienić można m.in. Australię, Nową Zelandię, Chile, Singapur czy Brunei. W międzyczasie podobną umowę – TTIP – Waszyngton próbuje narzucić Europie, co jednak spotyka się z ogromnymi protestami mieszkańców Starego Kontynentu.
(na podstawie rt.com opracował RS)

Related
3 komentarze