Wczorajsze wybory parlamentarne w Finlandii przyniosły zwrot w polityce tego kraju. Po czterech latach rządów neokonserwatywnej, pro-NATOwskiej koalicji premiera Alexandra Stubba, w wyborach zwyciężyły dwie partie opozycyjne, najgłośniejsze w swoim sprzeciwie wobec opcji pro-atlantyckiej: agrarno-liberalna Partia Centrum (fin. Suomen Keskusta) z wynikiem 21,1% (49 miejsc w 200-osobowym parlamencie) oraz socjalno-narodowa Partia Finów (fin. Perussuomalaiset, wcześniej „Prawdziwi Finowie”) z wynikiem 17,6% (38 miejsc). Nie wiadomo jeszcze, czy obie partie zdecydują się na utworzenie koalicji rządzącej, ich przedstawiciele nie wykluczają tego.
Zwraca uwagę zwłaszcza bardzo dobry rezultat Partii Finów, która zdołała utrzymać swój wysoki wynik z poprzednich wyborów. Finowie sprzeciwiają się liberalnemu modelowi kapitalistycznemu a także otwarcie opowiadają przeciwko emigracji, optują za konserwatywną polityką społeczną i obyczajową. Krytycy zwracają uwagę na jej populistyczny i plebejski charakter.
Antyamerykański zwrot w polityce wewnętrznej Finlandii komentuje dla Xportal.pl fińska działaczka narodowo-rewolucyjna:
Jako naród mamy dobrze ugruntowaną nieufność wobec otrzymywania pomocy z Zachodu, ponieważ już nie raz okazywało się, że zostajemy pozostawieni sami sobie gdy nasza suwerenność jest zagrożona. Tak więc większość Finów nie wierzy, że USA obronią nas przed Rosją; to raczej dołączenie do NATO rozdrażni Rosję i uczyni nas jej celem. Jako niepodległe państwo Finlandia ma dobre relacje z Rosją i historię współpracy. Oczywiście, Finowie mają swe obawy wobec Rosji (na zasadzie „stary niedźwiedź mocno śpi”) – w końcu jesteśmy jej niewielkim ale strategicznie położonym sąsiadem – ale przekuwa się to na przekonanie o tym, że neutralność i przyjacielskie relacje z Rosją są w naszym najlepszym interesie, o wiele bardziej niż dołączenie do NATO.
Na podst. Yle News, inf. własnych









3 komentarze