Polska: Zakaz wjazdu dla Nocnych Wilków

Jak donosi Gazeta Wyborcza, Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało ambasadę Federacji Rosyjskiej o odmowie wpuszczenia motocyklistów z grupy Nocne Wilki na terytorium Polski. Według wyjaśnień resortu przyczyną takiej decyzji jest „brak niezbędnych, precyzyjnych informacji dotyczących harmonogramu pobytu grupy w Polsce, dokładnych tras przejazdów oraz wskazania miejsc noclegów członków klubu”. Dane te były rzekomo niezbędne do zapewnienia należytego bezpieczeństwa uczestnikom rajdu. Ponadto stwierdzono, że MSZ zbyt późno otrzymało od strony rosyjskiej informację na temat planowanego przedsięwzięcia. Jednocześnie rzecznik ministerstwa zarzeka się, że decyzja miała przyczyny czysto formalne, nie polityczne. Ciekawie to brzmi wobec innego stwierdzenia, że ministerstwo konsultowało się w tej sprawie ze swoimi odpowiednikami z Czech i Niemiec.

Komentarz Redakcji:

Stało się. Nocne Wilki mają zakaz wjazdu do Polski. Odetchnęła Odra, odetchnęła Wisła, a lud miast i wsi wyległ z domostw, sławiąc pod niebiosa bohaterski czyn miłościwie nam panujących przywódców narodu, dzięki którym polska ziemia nie zostanie rozjechana przez putinowskich jeźdźców apokalipsy.

Tak mniej więcej przedstawia się cała sytuacja widziana z perspektywy polskojęzycznych mediów głównego nurtu, które sukcesywnie przedstawiały wycieczkę kilkudziesięciu motocyklistów jako coś w stylu dywersyjnej operacji Ottona Skorzeny’ego w Ardenach. Tymczasem w Rosji praktycznie nikt, może poza członkami motocyklowej subkultury, nie miał i nadal nie ma pojęcia o całej wyprawie. To jednak może się wkrótce zmienić. Swym nierozważnym posunięciem MSZ dało rosyjskim mediom asumpt do szyderstw, tak jak to już miało miejsce po wybuchu afery taśmowej, kiedy to Radek Sikorski w przypływie szczerości wyznał, że „robimy laskę Ameryce”. Co gorsza, tego typu decyzje mogą jedynie utwierdzić inne narody w przekonaniu, że Polacy są narodem pełnym kompleksów, przekonania o własnej wyjątkowości i skłonności do nazbyt emocjonalnych reakcji na zdawać by się mogło prozaiczne wydarzenia. Co gorsza, następstwa tej decyzji mogą mieć również bardziej wymierny charakter, choćby w postaci utrudnień w podróżowaniu po terytorium Rosji dla polskich motocyklistów.

Cała sprawa wygląda jeszcze bardziej kuriozalnie, jeśli zestawimy ją z obojętnym stosunkiem władz do faktu promowania banderyzmu przez studiujących za pieniądze polskiego podatnika żaków z Ukrainy. W oczach naszych przywódców pojawiające się tu i ówdzie fotografie młodzieńców z czerwono-czarnymi flagami UPA w żadnym wypadku nie stanowią powodu do cofnięcia zezwolenia na pobyt delikwentów na terytorium RP lub chociaż odebrania im licznych przywilejów, o których rodzimi studenci mogą jedynie pomarzyć. Prawdziwym zagrożeniem okazują się motocykliści, którzy w swoich planach pobytu na terytorium Polski mają m. in. złożenie kwiatów pod pomnikiem ku czci ofiar rzezi wołyńskiej, a w poprzednich latach wsławili się pomocą swym polskim kolegom w pielgrzymce na katyńskie mogiły. Tutaj można jedynie załamać ręce, gdyż cała sytuacja przebija poziomem absurdu nawet „Latający cyrk Monty Pythona”.

(na podstawie gazeta.pl oprac. RS)


5 komentarzy

Leave a Reply