Na zjeździe Związku Niezależnych Socjaldemokratów (Savez nezavisnih socijaldemokrata, SNSD), który odbył się we wschodnim Sarajewie, po raz kolejny przewodniczącym partii został jednogłośnie wybrany Milorad Dodik. SNSD to najsilniejsza partia polityczna w Republice Serbskiej, będącej jednym z podmiotów federacji tworzącej Bośnię i Hercegowinę (drugim jest Federacja Bośni i Hercegowiny).
Na zjeździe partia wydała także deklarację o możliwym odłączeniu się Republiki Serbskiej od BiH. Choć Dodik i inni serbscy politycy w BiH wielokrotnie zapowiadali możliwość odłączenia się Republiki Serbskiej, to po raz pierwszy zaproponowano możliwą datę ewentualnego wystąpienia z federacji. W deklaracji partyjnej można przeczytać, że jeśli do 2017 roku sytuacja Republiki w ramach BiH nie będzie szła w kierunku stabilizacji, to w 2018 roku zostanie przeprowadzone referendum o statusie Republiki Serbskiej. Jak głosi dokument, na podstawie rezultatu referendum zostanie zaproponowane drugiemu podmiotowi federacji pokojowe odłączenie się i wzajemne uznanie, a na obszarze dwóch niezależnych państw ma być powołana Unia Państw BiH z otwartymi granicami i możliwością swobodnego przemieszczania się. Po uzyskaniu samodzielności Republika Serbska ma niezwłocznie dążyć do wstąpienia do Unii Europejskiej.
Choć konstytucja Bośni i Hercegowiny nie przewiduje możliwości odłączenia się żadnego z podmiotów, to Milorad Dodik twierdzi, że takie referendum nie jest z nią sprzeczne, a do tego dopuszcza je prawo Republiki Serbskiej. Jednak biuro Wysokiego Przedstawiciela Wspólnoty Międzynarodowej w BiH (czyli organu, który w praktyce ma najwięcej do powiedzenia w polityce BiH) wydało oświadczenie, które głosi: „Wedle układu z Dayton, podmioty nie mają prawa do odłączenia się od Bośni i Hercegowiny i istnieją tylko na podstawie konstytucji BiH. System konstytucyjny może zostać zmieniony jedynie w zgodzie z procedurą określaną przez obowiązującą konstytucję. Żaden partyjny dokument nie może zmienić tych faktów.”
(na podst. politika.rs/balkans.aljazeera.com oprac. M.G.)
Komentarz Redakcji: Próby zmiany statusu państwowego potworka z Dayton, narzuconego miejscowej ludności przez obce mocarstwa, naturalnie zasługują na uwagę. Jednak jeśli po ewentualnym odłączeniu Republika Serbska miałaby stać się kolejnym krajem będącym obiektem wyzysku ze strony bogatszych państw Unii Europejskiej (bo dla nowych członków UE nie jest przewidziana inna rola), to co miałoby to zmienić w położeniu miejscowej ludności i jej możliwościach narodowego rozwoju?









4 komentarze