Gerard Davison, pseud. „Jock”, niegdyś jeden z przywódców IRA, zginął na ulicy w Belfaście 5 maja około dziewiątej rano, gdy szedł do swojej pracy w Centrum Społecznym. Oddano do niego kilka strzałów, z których co najmniej jeden trafił w głowę. Davison osierocił trójkę dzieci. Tożsamość sprawców ani tło zabójstwa nie są na razie znane.
Davison (ur. 1967) w latach dziewięćdziesiątych i pierwszej połowie dwutysięcznych dowodził brygadą IRA w Belfaście. Posądzano go też o kierowniczy udział w Akcji Bezpośredniej Przeciw Narkotykom (DAAD), organizacji zwalczającej proceder handlu narkotykami m.in. drogą fizycznej likwidacji dilerów. Po ostatecznym zakończeniu irlandzkiego konfliktu zbrojnego stał się znany jako działacz społeczny. Pochodził z rodziny zasłużonej dla ruchu nacjonalistycznego i republikańskiego. W 1988 r. w Belfaście poległ jego stryj Brendan Davison, pseud. „Ruby”, zastrzelony przez członków protestanckich Ochotniczych Sił Ulsteru (UVF).
W 2005 r. w jednym z pubów w Belfaście został zasztyletowany 33-letni Robert McCartney. Jego rodzina utrzymywała, że zginął z rąk IRA, a o zlecenie zabójstwa oskarżyła Gerarda Davisona. Nieusatysfakcjonowana przebiegiem śledztwa, zwróciła się z prośbą o interwencję za granicę – do władz USA. Siostry McCartney’a spotkały się z prezydentem Goerge’em Bushem, a naciski w tej sprawie wywierali Hilary Clinton i senator Edward Kennedy. Davison został nawet przejściowo aresztowany, lecz w 2007 r. ostatecznie oczyszczono go z podejrzeń.
(Na podstawie PAP, BBC i kresy.pl opracował A.D.)








