Polska: Duda podyktuje Niemcom

Poseł PiS Krzysztof Szczerski, który faktycznie spełnia rolę rzecznika prasowego prezydenta-elekta, w wywiadzie udzielonym prasie naszkicował program polityki zagranicznej Andrzeja Dudy w pierwszych miesiącach prezydentury. Ujawnił m.in., iż nowy prezydent Republiki Okrągłego Stołu z pierwszymi wizytami zagranicznymi uda się do Berlina i Paryża. Podczas pierwszej z nich postawi gospodarzom cztery warunki dobrych relacji polsko-niemieckich. Wśród nich istotne wydają się zwłaszcza dwa:

– Po drugie – polityka wschodnia – format normandzki wyczerpał się, trwałego pokoju w regionie nie uda się przywrócić bez udziału Polski, NATO, UE, USA. Po trzecie, Niemcy muszą znieść blokadę na budowę baz NATO w naszym kraju. – wyjaśnił Szczerski. Odniósł się też do sfery bilateralnych stosunków polsko-rosyjskich.

– Dopóki nie będzie realnej szansy na przełom, spotkanie Andrzeja Dudy z prezydentem Putinem byłoby niezrozumiałe dla polskiej opinii publicznej. (…). Relacje Polski i Rosji muszą brać za podstawę wolę obu stron do ścisłego przestrzegania prawa międzynarodowego w polityce zagranicznej i szacunku dla niezależności innych państw. Proszę sobie samemu odpowiedzieć, czy warunki te są dziś spełnione. Nikt nie chce złych stosunków z Rosją, ani nie będzie celowo dążył do ich zaognienia, ale bez trwałego fundamentu, nie da się budować żadnego gmachu. – mówił Szczerski. Wyjaśniając, na czym miałby polegać „przełom”, sprecyzował, że na oddaniu przez Rosję Krymu Ukrainie oraz na całkowitym porzuceniu przez nią sprawy Donbasu.

Źródło: rp.pl, kresy.pl

Komentarz Redakcji: Chęć mocniejszego wciągnięcia Stanów Zjednoczonych w sprawy Europy Środkowej i Wschodniej (w których i tak zbyt wiele mieszają), problematyzacja stosunków z Niemcami, utrzymywanie chłodnego antagonizmu z Rosją – krótko mówiąc, Andrzej Duda zamierza wskrzesić w integralnej postaci program polityki zagranicznej Jarosława Kaczyńskiego (2005-2007), choć swój sukces wyborczy zawdzięcza w znacznej mierze wyraźnemu zdystansowaniu się do Prezesa. Jedynym zaś punktem odróżniającym jego program od programu zagranicznego PO ma być demonstracyjna próba „postawienia się” na kierunku niemieckim. „Format normandzki”, czyli próby wynegocjowania pokoju w Donbasie w czterostronnych rozmowach Niemcy – Francja – Rosja – Ukraina, „wyczerpał się”. Trudno zaprzeczyć, wyczerpał się właściwie z chwilą jego uruchomienia, choćby z powodu kompletnej rozbieżności warunków pokojowych stawianych z jednej strony przez Kijów, z drugiej strony przez donbaskie republiki ludowe. „Przywrócenie trwałego pokoju w regionie przy udziale Polski, NATO, UE, USA” prawdopodobnie ma polegać na tym, że ukochany „sojusznik” zza oceanu wraz z wiernym giermkiem Polską powinien mocniej niż dotąd nacisnąć na Rosję, wyraźnie mobilizując przeciwko niej NATO i Unię Europejską, a Niemcy mają przestać się miotać pomiędzy orientacją atlantycką a próbami znalezienia jakiegoś modus vivendi z Moskwą i jednoznacznie opowiedzieć się przeciwko Rosji. Wszystko w imię „szacunku dla niezależności innych państw”, którego wzorem są zapewne wymienione przez p. Szczerskiego NATO (świadkami Jugosławia i Libia), UE i Niemcy (świadkami Grecja, Włochy i Hiszpania) czy USA (świadków legion, ostatnio choćby Czechy i Węgry). Oczywiście, Niemcy na pewno w te pędy posłuchają „warunków” stawianych przez nominalnego prezesa ich nadwiślańskiego protektoratu. Ciekawe, czy prezydent-elekt naprawdę wierzy, że dotychczasowy brak zbawiennych „baz NATO w naszym kraju” (czytać: amerykańskich) to wina złych Niemiec, a nie np. faktu, iż sam Waszyngton nie chce (na szczęście) ich tu umieszczać. Dotychczasowa praktyka p. Dudy wskazuje, że ma on tendencję do wycofywania się z niedawnych zapowiedzi, więc wkrótce może wycofać się i z powyższych. Jeżeli jednak tego nie uczyni, to Polskę czeka powrót do feralnej PiS-owskiej koncepcji „środkowoeuropejskiego mocarstwa-kurdupla”. Mocarstwa w aspiracjach, kurdupla w rzeczywistości. Kandydat Andrzej Duda swoje zwycięstwo w II turze wyborów zawdzięcza m.in. publicznemu podkreśleniu potrzeby normalizacji stosunków polsko-rosyjskich, którą podniósł w swojej ostatniej debacie z urzędującym prezydentem Banderosławem Komorowskim. Mnożenie odwrotnych deklaracji – takich jak powyższe – w okresie do października może zmniejszyć poparcie dla PiS w wyborach parlamentarnych. Kwestii polityki wschodniej w tym czasie nie zdyskontuje na swoją korzyść PO, która na tym polu (i nie tylko na tym) niczym nie różni się od PiS. Kto zatem skorzysta na ślepocie partyjnego duopolu Republiki Okrągłego Stołu? (A.D.)    

Nowy-spot-prezydenta.-Andrzej-Duda-z-twarza-Jaroslawa-Kaczynskiego

12 komentarzy

Leave a Reply