Amerykańskie obietnice rozmieszczenia „ciężkiego sprzętu” w Polsce wywołały ekstazę wśród demoliberalnych elit. Według doniesień prasowych, bliżej nieokreślony sprzęt (dokładna liczba i typ pojazdów czy też jednostek artylerii są nieznane) ma być rozmieszczony w rejonach, gdzie ćwiczą żołnierze ze Stanów Zjednoczonych. Ma starczyć dla tylu żołnierzy, ilu ma liczyć NATO-wska szpica, choć Amerykanie twierdzą, że nie ma to bezpośredniego związku. Waszyngton podkreśla też, że nie wysyła dodatkowych żołnierzy, ale sam sprzęt.
Jankesi podkreślają, że swą obecność w Europie Środkowej zwiększają na „wyraźne zaproszenie rządów państw”. Robimy to na zaproszenie rządów tych krajów. Nie rozmieszczamy ani jednego czołgu, pojazdu opancerzonego, Humvee czy jeepa w kraju, który nas do tego nie zaprosił. Te zaproszenia zostały formalnie wyrażone w korespondencji dyplomatycznej – podkreślał ambasador NATO w Brukseli, Douglas Lute.
Zwiększenie ilości jankeskiego złomu w Polsce wprawiło w ekstazę m.in. ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka, który zwiększoną obecność obcych wojsk na terytorium Polski przedstawia jako swój ogromny sukces.
(Na podst. Forsal oprac. M.P.)
Komentarz Redakcji: Mamy nadzieję, że „w razie czego” na nic zdadzą się niedawne jankeskie ćwiczenia w szybkim wycofywaniu sprzętu i ludzi z terytorium Polski, a owe zabawki – choć na pewno przestarzałe – posłużą jeszcze w barwach narodowej rewolucji.









3 komentarze