Zdelegalizowane egipskie Bractwo Muzułmańskie wezwało swoich zwolenników do zbrojnego powstania przeciwko obecnym władzom. Bezpośrednią przyczyną jest śmierć 9 liderów organizacji zastrzelonych podczas policyjnego nalotu na ich kryjówkę w Kairze. Według policji, w lokalu znaleziono materiały mogące świadczyć o udziale Bractwa w niedawnym zamachu bombowym w którym zginął prokurator generalny Hiszam Barakat.
Apel Bractwa nie jest jedynym wyzwaniem dla stabilności Egiptu. Wczoraj w atakach na Półwyspie Synaj zginęło 70 osób, głównie żołnierzy. Do zamachów przyznała się grupa Ansar Bait al-Maqdis, która w listopadzie ubiegłego roku uznała zwierzchnictwo „Państwa Islamskiego”. Według szacunków, złożone głównie z lokalnych beduinów ugrupowanie może liczyć nawet 12 tysięcy członków. Wczoraj armia egipska poinformowała o zlikwidowaniu 100 terrorystów w akcjach odwetowych na Synaju.
(na podst. Press TV)









Jeden komentarz