W odpowiedzi na przyznanie przez USA prestiżowej nagrody Azimżanowi Askarowowi, odbywającemu w Kirgistanie karę dożywotniego więzienia za podżeganie do przemocy na tle etnicznym, władze tego kraju potępiły tę decyzję jako „amerykańską prowokację” mającą na celu zakłócenie spokoju pomiędzy różnymi grupami etnicznych zamieszkującymi Kirgistan.
Askarow, będący pochodzenia uzbeckiego, został skazany na karę dożywotniego więzienia za „podżeganie do przemocy na tle etnicznym, organizację masowych zamieszek i współudział w zabójstwie funkcjonariusza sił bezpieczeństwa w trakcie zajść w czerwcu 2010 roku„, podczas których zginęło co najmniej 370 osób. Amerykanie tymczasem uhonorowali go tytułem Obrońcy Praw Człowieka.
Kirgistan zdecydował się także w trybie jednostronnym wypowiedzieć Stanom Zjednoczonym umowę o współpracy w ramach programów pomocowych. Na spotkaniu z dziennikarzami prezydent tego kraju Ałmazbek Atambajew stwierdził – „Jesteśmy niepodległym krajem i nigdy nie będziemy się nikomu kłaniać„.
(na podst. interia.pl oprac. B.W.)









2 komentarze