W wieku 65 lat w wyniku „komplikacji podczas drobnego zabiegu kardiologicznego” w Wiedniu zmarł Jan Kulczyk – oligarcha, kosmopolita, ważny reprezentant demoliberalnych „elit”, przedstawiany w mediach jako „najbogatszy Polak”.
Swą biznesową karierę rozpoczął w 1981, dzięki niejasnym powiązaniom politycznym tworząc firmę handlu zagranicznego o oryginalnej nazwie „Interkulpol”. Swój majątek pomnażał głównie dzięki lukratywnym kontraktom na wyprzedaż polskiego majątku narodowego (a.k.a. prywatyzacji) oraz wydobycie ropy naftowej na całym świecie. Wielokrotnie przejmował udziały w państwowych firmach, by potem odsprzedać je z zyskiem zagranicznym koncernom. Tak było z ubezpieczycielem Warta, którego wykupiła belgijska firma KBC oraz z Telekomunikacją Polską przejętą od miliardera przez France Telecom.
Był zdecydowanym zwolennikiem migracji zarobkowej i lobbował na jej rzecz. Jak obłudnie wyjaśniał: – Gospodarki europejskie mogą skorzystać na migracji, również na napływie imigrantów ze Wschodu lub z Południa. Wymaga to jednak odpowiedniego nastawienia i działania ze strony rządów. W podejściu Europejczyków często dominują stereotypy, a brakuje w nim rachunku ekonomicznego, który przecież leży u podstaw zarówno przyczyn, jak i skutków imigracji.
Ostatnio zasłynął stręczeniem swojej córki politykowi Platformy Obywatelskiej, co uwieczniono na taśmach tzw. afery podsłuchowej.
W 2015 roku majątek Kulczyka wyceniany był przez magazyn „Forbes” na 15,1 mld zł.
(Na podst. GazWyb)
Komentarz Redakcji: Spieszmy się obalać rządy demoliberalnej sitwy – jej przedstawiciele tak szybko odchodzą…









15 komentarzy