Wieczorem 6 sierpnia w warszawskim kościele sióstr wizytek została odprawiona Msza święta „za Bronisława Komorowskiego, jego małżonkę Annę i całą ich rodzinę” – z udziałem ich samych. Koncelebrowali ją księża Aleksander Seniuk, Kazimierz Sowa, Stanisław Opiela i Andrzej Luter. Obecni byli Henryk Wujec, Hanna Gronkiewicz-Waltz i inni politycy PO.
– Dzisiaj dziękujemy panu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu za pięć lat jego prezydentury, za jego służbę wolnej Polsce. Dziękujemy mu za to budowanie pomostów, za to, że „nie umywał rąk”, za to, że otwierał się na innych ludzi, na inne poglądy, na inną wizję świata, na inną wizję człowieka, kierując się przy tym zawsze chrześcijańską intuicją i wiarą. Dziękujemy, że nie próbował budować Polski sterylnej, dziękujemy, panie prezydencie. – mówił ks. Luter w części Mszy, która teoretycznie była kazaniem.
– W ostatnim czasie spotkało pana, panie prezydencie, wiele niesprawiedliwości, także bardzo podłych. I niestety były one wypowiadane przez ludzi, których nazywamy ludźmi Kościoła. Zostały przez nich samych wypowiedziane i innych, z ich błogosławieństwem. Słowa, które nigdy nie powinny się pojawić w ustach takich ludzi. Święte słowa miłość i miłosierdzie były poniewierane wśród słów nikczemnych. I nikt mnie nie przekona, że taki język może płynąć z serca przemienionego. Płynie z serca kamiennego. (…). Wyobraźmy sobie, jak pana, panie prezydencie, ranią te słowa zwłaszcza dotyczące pana wiary, sumienia, wierności Kościołowi. Więc proszę przyjąć, panie prezydencie, pani Anno (…) i mówię to w imieniu, myślę, wielu kapłanów – przepraszamy was, prosimy o wybaczenie nam i także tym wszystkim, którzy nie wiedzą, co czynią. – prawie płakał z ambony ks. Seniuk. Obu wystąpieniom towarzyszyła powtarzająca się klaka z ław kościelnych.
Źródło: Polska Agencja Prasowa
Komentarz Redakcji: Brak egzekucji dyscypliny wśród polskiego duchowieństwa osiągnął szokujące rozmiary. Mniejsza o to, że platformowe media (czyli większość) ryczą nieustannie „księżom nie wolno mieszać się do polityki”, a tymczasem w samej Warszawie ich umiłowana partia urządziła sobie w kościele wiec upozorowany na Mszę. Ale żeby znany duchowny jak gdyby nigdy nic bił z kazalnicy pokłony Komorowskiemu „za to, że otwierał się na innych ludzi, na inne poglądy, na inną wizję świata, na inną wizję człowieka”! Czyli mówiąc po imieniu, za to, że czynnie wspierał inicjatywy legislacyjne niezgodne z nauczaniem Kościoła i godzące w prawo naturalne; za to, że mimo głośnego sprzeciwu polskiego episkopatu ratyfikował „konwencję przemocową” Rady Europy zobowiązującą państwa-sygnatariuszy do zwalczania religii, tradycji i rodziny; za to, że podpisał ustawę o in vitro legalizującą zabijanie ludzkich zarodków i wprowadzającą furtkę dla adopcji dzieci z in vitro przez pederastów. Dzień po tym, jak Rada Prawna Konferencji Episkopatu Polski oświadczyła, iż Komorowski i inni odpowiedzialni za ten ostatni akt prawny nie mają dostępu do sakramentów. Dziwne, że partyjni agitatorzy w ornatach, kiedy już przeprosili Komorowskiego za brak należytego uznania ze strony Kościoła i narodu, nie zaczęli jeszcze krzyczeć „Santo subito!” (A.D.)









9 komentarzy