11 sierpnia tureckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, iż władze Turcji i USA zdecydowały o utworzeniu „bezpiecznej strefy” w północnej części terytorium państwowego Syrii. Ma ona obejmować pas o długości 98 km i szerokości 45 km. Mają go patrolować zgrupowania „umiarkowanych syryjskich rebeliantów”, które będą pomagać w koordynacji ataków lotniczych na pozycje „Państwa Islamskiego” oraz „innych radykalnych grup”. (Problem w tym, że zgrupowania takie, póki co, nie istnieją.). Jeżeli natomiast bandy „Państwa Islamskiego” lub oddziały kurdyjskie wkroczą do „bezpiecznej strefy”, zostaną zaatakowane przez wojska tureckie i amerykańskie.
Turecki premier Ahmet Davutoglu w wywiadzie dla telewizji BBC potwierdził, że celem utworzenia „bezpiecznej strefy” jest wzmocnienie „umiarkowanych sił” antyrządowych w Syrii.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)









3 komentarze