Saakaszwili, który jest ścigany w ojczyźnie pod zarzutem nadużycia władzy, defraudacji, planowania zbrojnej napaści i morderstw, odniósł się do petycji z typową dla siebie skromnością, twierdząc, że są ludzie dysponujący większą wiedzą w tematach finansowych, wobec tego lepiej nadają się na to odpowiedzialne stanowisko.
Ukraińskie prawo stanowi, iż tylko obywatel Ukrainy może piastować stanowisko premiera, jednak Saakaszwili otrzymał je dekretem Poroszenki dnia 29 maja 2015 roku, jednocześnie zrzekając się obywatelstwa gruzińskiego. W wywiadzie dla BBC powiedział, że nawet już nie wspomina Gruzji, gdyż jest zajęty wyłącznie sprawami ukraińskimi.
Przypomnijmy, że opuścił on Gruzję na jesieni 2013 roku, tuż przed upływem prezydenckiej kadencji i od tego czasu wiódł żywot jako uchodźca. Wiosną 2014 roku gruziński rząd oskarżył go o wyprowadzenie setek tysięcy dolarów z państwowego budżetu, co doprowadziło do wszczęcia postępowania w prokuraturze. Saakaszwili odparł te zarzuty twierdzeniem, że pieniądze te były przeznaczone na przyciąganie zagranicznych inwestorów. Jest to tylko jedna z kilku spraw, toczących się przeciwko ex-Gruzinowi. Zarzuca się mu również decyzję o zbrojnym wtargnięciu służb specjalnych do siedziby opozycyjnej telewizji i użycie siły wobec antyrządowego protestu w listopadzie 2007 roku.
Komentarz Redakcji: Ze swej strony możemy polecić Ukraińcom rozważenie kandydatury na stanowisko premiera wybitnego specjalisty od reform, profesora Leszka Balcerowicza. Liczymy na to, że i on przyjmie ukraińskie obywatelstwo i przestanie sobie zaprzątać głowę polskimi sprawami.
(na podstawie rt.com opracował RS)









3 komentarze