Henryk Wroński: Niech przyjdą

„Włochy pod rządami Borgiów – wojna, przelew krwi i kłębowisko intryg,
a wyprodukowali renesans, Leonarda i Michała Anioła. A Szwajcaria?
500 lat pokoju i demokracji i co mają? Zegar z kukułką.”

Orson Welles w filmie „Trzeci człowiek”

Nadchodzą barbarzyńcy! Wróg w granicach! Nowa wędrówka ludów! Europa jest zagrożona! Od jakiegoś czasu możemy zaobserwować histerię wokół idącej do bogatych krajów Europy imigrantów. Niestety wpisał się w nią także Adam Danek swym ostatnim tekstem. Przywoływanie Carla Schmitta na usprawiedliwienie, że nie uprawia się taniego grania na emocjach to wątpliwa asekuracja. Czytelnik, od kilku tygodni warunkowany przez przerażonych lub udających publicystów i tak puści to mimo uszu. Podobno to „nam” chcą zabrać domy, pracę i kobiety. Możnaby się o to martwić, gdyby Polska była krainą płynącą mlekiem i miodem „socjalu”, wiemy jednak, że jest inaczej i peryferyjna neokolonia krajów Zachodu nie jest wymarzonym celem emigrantów. Polska to kraj z którego się ucieka, a nie na odwrót.

A przecież ostrzegano nas. Ostrzegał Assad – posłaliśmy broń zwalczanym przez niego terrorystom. Ostrzegał Kadafi – zabiliśmy go rękami naszych łaknących wolności i demokracji przyjaciół. Tak jak wcześniej zabiliśmy Saddama, Nadżibullaha, Miloševića. Ale przecież to nie my, biedne narody środkowoeuropejskie, które nigdy nie miały zamorskich kolonii! To złowrodzy Jankesi, zakompleksieni Francuzi i wiecznie judzący do wojny Brytyjczycy! Niestety, panowie Fico, Zeman, Orban i inni nie mają racji. Nieważne, że nie bombardowaliśmy Libii, że nie szkoliliśmy band IS i Frontu al-Nusra. Chcieliśmy być w NATO, chcieliśmy uczynić ze swoich krajów amerykańskie wycieraczki. Teraz nasi przyjaciele zza oceanu mogą jedynie z uśmiechem życzyć nam powodzenia.

Gorączkowe wołania o likwidację strefy Schengen, czy Unii Europejskiej mają jedną poważną wadę. Są spóźnione. „Oni” już tu są, a będzie ich jeszcze więcej. Większość zapewne zostanie, niektórzy sprowadzą rodziny. Tak, zapewne zmieni to oblicze Europy, ale czy w jej obecnym stanie naprawdę będzie to aż tak złe? Zapewne jej nowi i starzy mieszkańcy, choć nie bez tarć i napięć, nauczą się żyć ze sobą lub przynajmniej obok siebie. A jeśli nie?

Póki co, „obrońcy Europy”, samozwańczy następcy Sobieskiego, Karola Młota i krzyżowców walczą głównie wypisując głupstwa wygodnie siedząc przed monitorami. Gdyby doszło do konfrontacji między nimi a straszliwym islamskim barbarzyństwem, które jak zapewniają, właśnie dokonuje podboju byłaby to raczej jednostronna walka. Odłóżmy jednak na bok starcia przerysowanych karykatur. Jeśli wybuchnie konflikt, co wtedy? Znajdziemy się w doskonałej sytuacji. Przyjdzie chaos, ze swoim nieskończonym potencjałem. W tej sytuacji mogą wyłonić się grupy i jednostki, które mogą narzucić swoją wizję. Jeśli znajdą się ludzie gotowi wykorzystać możliwości ukryte w chaosie, przemianach i niepokoju, na nowo będą mogli nakreślić nie tylko granice. To oni określą nowe wartości i nowe kierunki. Tak, proces taki może trwać dekady, a nawet wieki. Tak, ofiary będą liczne. Ale konfliktów nie należy się bać, trzeba je wykorzystać. Można wszak uznać, że historia ludzkości jest historią wojen. Jeżeli charakteryzuje ją jakikolwiek postęp, zrodziła go właśnie wojna. Wojna pochłania niezliczone ilości krwi, łez i zasobów niszcząc ludzkie ambicje. Ale w każdej epoce pojawiają się ludzie chcący zmienić świat. Imiona tych niewielu ambitnych zapisały się w historii. Nazywamy ich bohaterami. Konflikt to jedyna szansa na pojawienie się tak wytęsknionych przez niektórych wielkich postaci. Nowego Barbarossy czy Saladyna.

Jeśli Europejczycy przegrają w boju, lub – co wydaje się bardziej prawdopodobne – nie podejmą walki, nie będzie powodu by ich żałować. Niech zwyciężą silniejsi, lepsi. Niech oni rządzą i kształtują przyszłość.

Na razie jakiekolwiek spekulacje na temat wywołanej falą migracji europejskiej „epoki walczących królestw” będą przedwczesne. Ale gdyby okazało się, że nasze współczesne Kasandry jednak miały rację, nie ratujmy Europy, którą się brzydzimy. Stwórzmy ją od nowa. Być może będzie ku temu okazja.

Henryk Wroński

12001096_870477826320761_6788804003053939277_o

4 komentarze

Leave a Reply