Inwazja imigrantów doprowadziła w Niemczech do starć nie tylko na ulicach, ale również w szeregach rządzącego chadeckiego sojuszu CDU-CSU. 5 września Horst Seehofer, przewodniczący bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) i premier Bawarii, publicznie skrytykował Angelę Merkel za otwarcie granic przed imigrantami. W jego ślady poszli inni politycy CSU.
Policzkiem dla rządu federalnego byłe deklaracja Seehofera z 11 września. Bawarski premier wyraził wówczas zdecydowane poparcie dla Viktora Orbána, kreowanego przez niemieckie media i establishment na „wroga publicznego nr 1”. Seehofer ogłosił, że Bawaria jest gotowa pomóc Węgrom w ochronie zewnętrznych granic Unii Europejskiej. Zaprosił też premiera Orbána na posiedzenie frakcji CSU w bawarskim Sejmie Krajowym (Landtagu), na którym mają być omawiane propozycje rozwiązania problemu imigrantów.
W tej sytuacji na 14 września zwołane zostało posiedzenie zarządu Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU). W jego trakcie Angelę Merkel skrytykowali prominentni politycy jej partii: Volker Bouffier (premier Hesji), Rainer Haseloff (premier kraju Saksonia-Anhalt) i Julia Klöckner (przewodnicząca CDU w kraju Nadrenia-Palatynat). To samo uczynił, po raz pierwszy odnotowując wzrost popularności, Mike Mohring, przewodniczący CDU w Turyngii, który wielokrotnie już oskarżał Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną o zdradę idei konserwatywnych.
Negatywnie o polityce Merkel wypowiedzieli się ministrowie spraw wewnętrznych wszystkich niemieckich krajów, niezależnie od przynależności partyjnej. Sigmar Gabriel, wicekanclerz i przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), ujawnił, że według szacunków rządu w tym roku do RFN dostanie się około miliona nielegalnych imigrantów. Ma to kosztować niemieckiego podatnika 12-14 miliardów euro. Według oceny Niemieckiego Związku Urzędników obsłużenie tej fali imigrantów będzie wymagać zatrudnienia dodatkowych dwudziestu tysięcy urzędników.
(Na podstawie osw.waw.pl opracował A.D.)









Jeden komentarz