Pomimo ciągnącej się od prawie dwóch miesięcy „operacji antyterrorystycznej” tureckiego rządu, skala operacji prowadzonych przez Robotniczą Partię Kurdystanu powiększa się zamiast maleć. W konflikcie, rozpoczętym przez Turcję uderzeniem na pozycje PKK w Iraku, ciężar działań zbrojnych w coraz większym stopniu przenosi się na tureckie terytorium państwowe. Tylko 7-8 września z rąk kurdyjskich bojowników w prowincjach Igdir i Hakkari we wschodniej części Turcji zginęło 31 tureckich oficerów i żołnierzy. Według agencji informacyjnej Anatolia od początku „operacji antyterrorystycznej” poległo dotąd ok. 120 żołnierzy i policjantów.
Przebieg wydarzeń dowodzi, że PKK jest w stanie prowadzić walki nie tylko w górach, ale również w warunkach miejskich. Najbardziej znany w ostatnim czasie przykład to miasto Cizre w prowincji Sirnak, położone w pobliżu granic Turcji z Syrią i Irakiem, liczące ponad 100.000 mieszkańców, w większości Kurdów. Po wybuchu walk w mieście władze wprowadziły w nim 4 września całodobową godzinę policyjną i rozpoczęły pacyfikację. Miasto otoczyło wojsko. Mieszkańcom zakazano opuszczania domów. Odcięto dostawy wody i prądu oraz wstrzymano działanie służby zdrowia i służb porządkowych. Po prawie dziewięciu dniach stan wyjątkowy został zakończony. Po upływie 36 godzin, 13 września, przywrócono go na kilkanaście godzin w Cizre, a jednocześnie wprowadzono w kilku dzielnicach największego miasta prowincji – Diyarbakir. Nie jest jasny bilans działań pacyfikacyjnych. Według strony tureckiej podczas pacyfikacji zginęło 33 bojowników PKK i jeden cywil, natomiast według informacji PKK Turcy zabili co najmniej 21 cywili.
W toku walk stopniowo wzrasta rola Patriotyczno-Rewolucyjnego Ruchu Młodzieżowego (YDG-H), działającego przy PKK.
(Na podstawie osw.waw.pl opracował A.D.)









Jeden komentarz