Wieczorem 25 września pułkownik Pat Ryder, rzecznik prasowy dowództwa amerykańskich sił zbrojnych, poinformował, że lider oddziału „syryjskiej opozycji” sformowanego przez Amerykanów po niedawnym przerzuceniu do Syrii przekazał wahabitom z Frontu al-Nusra sześć ciężarówek i zapas amunicji, dostarczone przez państwa zachodnie. W kończącym się tygodniu „syryjscy opozycjoniści” oddali Frontowi al-Nusra w zamian za możliwość bezpiecznego przejścia przez kontrolowane przez niego tereny w przybliżeniu jedną czwartą sprzętu wojskowego znajdującego się na wyposażeniu ich oddziału. Dowódca ugrupowania, podobnie jak jego podkomendni, ukończył drugą turę szkoleń wojskowych prowadzonych przez USA w ramach programu „30 Dywizja”. Spośród 75 członków oddziału część została wzięta do niewoli, a kilku zabitych przez bandy Frontu al-Nusra.
Losy poprzedniego oddziału „syryjskiej opozycji” stworzonego w ramach projektu „30 Dywizja” potoczyły się podobnie. Początkowo liczył on 54 osoby, z których według ustaleń Amerykanów do chwili obecnej przetrwało w terenie jedenaście. W związku z „sukcesami” programu władze w Waszyngtonie zapowiedziały ograniczenie jego planowanej skali. Wcześniej deklarowały, że w jego ramach wyszkolą i wyposażą 5400 zbrojnych „opozycjonistów” rocznie; obecnie obniżyły ich deklarowaną liczbę do pięciuset w ciągu roku.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)








