Od wczoraj białoruskie służby uniemożliwiły wjazd na teren swojego państwa około 200 obywatelom Ukrainy. Mieli oni usiłować przekroczyć granicę uzbrojeni w różne egzemplarze broni obuchowej oraz palnej i w mundurach w wojskowym kamuflażu. Wielu z nich było kryminalistami i weteranami rozlicznych batalionów ochotniczych, rozlokowanych na wschodzie kraju.
Próba prowokacji ma prawdopodobnie związek z zaplanowanymi w Mińsku na dzień wyborów „prodemokratycznymi protestami” finansowej i popieranej przez Zachód (w tym Polskę) anty-białoruskiej opozycji, w których wzięło udział zaledwie około 1500 osób.
Urzędująca głowa państwa, Alekander Łukaszenko, poprosił Ukraińców o „nie podsyłanie nam więcej bojowników”. Jak to określił, jest już zmęczony przeglądaniem licznych dokumentów opisujących kolejne incydenty, nierzadko obejmujące próby przemytu broni palnej i granatów ręcznych. Zatrzymani zazwyczaj nie potrafią powiedzieć gdzie zamierzają się udać. Prezydent Białorusi nie wykluczył też ewentualnego zamknięcia granicy, jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie.
(Na podst. vesti.ru, vz.ru)









3 komentarze