Aleksandr Wassiliew: USA strącone z Olimpu

Siódmy października 2015 r. zapisze się w historii jako dzień ostatecznego strącenia USA z Olimpu. Uderzenia pocisków manewrujących Kalibr to koniec amerykańskiej hegemonii w światowej polityce.

Przez ostatnie półtora roku USA traciły kolejne pozycje. Najpierw była operacja hybrydowa na Krymie, gdzie wywiady USA i NATO nie wykryły odpowiednio wcześnie przerzutu sił rosyjskich na półwysep. Sam początek rosyjskiej operacji został całkowicie przeoczony. Realizację działań na Krymie można ostatecznie  ocenić jako znakomitą.

Kolejnym wyzwaniem były operacje lotnicze za granicą. Jak zauważył pewien dowcipny komentator, wraz z pierwszymi uderzeniami na terrorystów w Syrii Rosja wreszcie dołączyła do klubu „rozwiniętych zachodnich demokracji”, dotychczas bowiem prawo do takiego zastosowania lotnictwa należało wyłącznie do Zachodu. Kolejny raz CIA i Pentagon do czasu oficjalnych rosyjskich komunikatów nie zorientowały się, co właściwie Rosjanie robią w Syrii.

Odpalenie dwudziestu sześciu pocisków manewrujących Kalibr było gwoździem do trumny amerykańskiego wywiadu. Przeoczenie zmasowanego ataku rakietowego to zbyt wiele. Co więcej, część amerykańskich ekspertów otwarcie przyznała, że Pentagon nie miał pojęcia o zdolności Rosji do odpalania pocisków manewrujących na taką odległość.

Warto dodać, że przez ostatnie lata rosyjskie siły zbrojne dogoniły zachodnich „partnerów” we wszystkich kluczowych obszarach, w tym rozwoju i zastosowaniu bezzałogowych pojazdów latających (oprócz uzbrojonych dronów). Postępy te są codziennie demonstrowane w komunikatach rosyjskiego Ministerstwa Obrony.

Znając strukturę amerykańskiej biurokracji, można bezpiecznie założyć, że w Pentagonie zbliżają się zmiany. Niektórzy będą musieli ponieść odpowiedzialność za porażkę. Rozumiejąc to, USA próbują zdyskredytować rosyjskie operacje w Syrii.

Kiepsko sklecone opowieści o „cywilnych ofiarach” rosyjskich nalotów nie dały pozytywnych rezultatów. Trzeba było zmienić taktykę. Najpierw ogłoszono, że część Kalibrów spadła w Iranie. Znowu pech: irańskie władze zaprzeczyły tym rewelacjom, choć gdyby amerykańskie informacje były prawdziwe, mogłyby się one ubiegać o odszkodowanie.

Informacyjni żołnierze Pentagonu nie składają jednak broni. Okazuje się, że pociski dosięgły Syrii, ale nie zniszczyły infrastruktury IS. Jednak materiały wideo z dronów i zdjęcia satelitarne potwierdzają, że uderzenie było precyzyjne.

Możliwe, że już jutro CNN po wnikliwym zbadaniu sprawy poinformuje świat, że żadnych uderzeń rakietowych nie było, a filmy rosyjskiego Ministerstwa Obrony to fałszywki. Może uspokoi to tych Amerykanów, którzy przyzwyczaili się do zasypiania i budzenia się w „najsilniejszym i najwspanialszym kraju na świecie”, zwłaszcza jeśli nie zawracają sobie głowy docieraniem do prawdy.

Twierdzenia Zachodu nie znaczą wiele w Rosji. Nie można słowami zestrzelić rakiet. Rosjanie wiedzą, co leży w granicach ich możliwości i wyraźnie pokazują to innym. Adresaci przesłania towarzyszącego Kalibrom niewątpliwie je zrozumieli.

Dobrze wiedzieć, że 7 października obudziliśmy się w innym świecie i tym razem to Rosja zrobiła różnicę.

Źródło: RusVesna.su

(Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl. Tytuł pochodzi od redakcji Xportalu.)

 

4 komentarze

Leave a Reply