Jak informuje Fox News, niedawno wizytę w Damaszku złożył kubański minister obrony gen. Leopoldo Cintra Frias. Powołując się na informatorów we władzach USA stacja podaje, że w Syrii znajdują się żołnierze i oficerowie oddziałów specjalnych Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Republiki Kuby, którzy mieli przybyć tam razem z doradcami rosyjskimi. Najprawdopodobniej ich zadaniem będzie szkolenie syryjskich sił pancernych w obsłudze nowego rosyjskiego sprzętu. Realna możliwość udzielenia władzom syryjskim wsparcia przez Kubę została chłodno przyjęta w Waszyngtonie. Według Instytutu Studiów Kubańskich i Kubańsko-amerykańskich w Miami działania Hawany sugerują że „reżim” kubański woli wspierać swoich sojuszników z Rosji i Syrii zamiast „normalizować” relacje z USA. Jednocześnie Amerykanie dodają, że choć armia kubańska nie należy do najliczniejszych, charakteryzuje się bardzo wysokim poziomem wyszkolenia.
Pomoc dla Syrii nie byłaby pierwszym tego typu działaniem ze strony Kuby. W czasie zimnej wojny karaibskie państwo dostarczało sprzęt i doradców wojskowych dla ruchów antykolonialnych i narodowowyzwoleńczych w Afryce (Kongo, Erytrea, Angola) i Ameryce Łacińskiej (Boliwia, Salwador, Nikaragua, Grenada). Kontyngent kubański wspierał też Egipt i Syrię w wojnie październikowej toczonej w 1973 r. przeciwko tworowi syjonistycznemu.
(Na podst. Fox News)









3 komentarze