USA: Kapitalizm nie działa

Bill Gates, jeden z najbogatszych ludzi świata, przyznał w wywiadzie dla magazynu The Atlantic, że kapitalizm nie radzi sobie z problemem globalnego ocieplenia i trzeba wprowadzić jakąś formę interwencjonizmu państwowego, by ocalić planetę przed zgubnym wpływem samolubnego sektora prywatnego. Gorzko wyraził się również o wpływie demokracji przedstawicielskiej, której charakterystyka skłania polityków do odsuwania problemu na kolejne kadencje lub wręcz negowania samego zjawiska, by przypodobać się lobbystom i snującym teorie spiskowe wyborcom. Jednocześnie miliarder wezwał innych bogaczy, by przyłączyli się do jego inicjatywy stworzenia funduszu, którego celem jest rozwój zielonej energii. Według niego zbiorowy wysiłek państwa i biznesu mógłby do 2050 roku uczynić USA krajem wolnym od paliw kopalnych.
Według Gatesa istotne byłoby wprowadzenie podatku od emisji dwutlenku węgla, który poprzez zmniejszenie rentowności tradycyjnych sposobów pozyskiwania energii, zmusiłby biznes do poszukiwania alternatywnych źródeł energii. Należy jednocześnie dofinansować z prywatnych środków państwowe instytuty badawcze, gdyż w jego przekonaniu od wybuchu drugiej wojny światowej to właśnie państwo przoduje w rozwoju technologii.

Zdaniem założyciela Microsoftu bez interwencji ze strony rządu czysto rynkowe siły doprowadziłyby do przejścia na odnawialne źródła energii za co najmniej sto lat, a to byłoby zbyt późno, by uniknąć katastrofy na skalę globalną. Bez fiskalnego nacisku ze strony rządu koncerny energetyczne nie będą chętne do podjęcia ryzyka kosztownych badań nad nowymi źródłami energii. Sytuację komplikuje specyfika branży. W przeciwieństwie do rynku lekarstw lub elektroniki, gdzie można bardzo szybko zgarnąć zyski z nowego odkrycia naukowego, wydatki na nowe źródła energii zwracają się w ciągu kilku dekad. Wszystko to sprawia, że z perspektywy czysto rynkowej nie opłaca się inwestować w zdrowsze i bezpieczniejsze źródła energii.

Gates wypowiedział się również na temat kosztów społecznych ograniczenia emisji dwutlenku węgla. Podając Indie za przykład zauważył, że nierozsądne jest narzucanie biednym krajom obowiązku ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery, nie dając im w zamian taniej alternatywy. Tak biednego państwa zwyczajnie nie stać na obecnie dostępne odnawialne źródła energii, co by poskutkowało jego zapaścią cywilizacyjną. Dlatego też zdaniem założyciela Microsoftu finansowy ciężar całej operacji powinni ponieść miliarderzy tacy jak on, we współpracy z rządami najlepiej rozwiniętych państw. Po stworzeniu odpowiednio tanich technologii wytwarzania zielonej energii powinny być one nieodpłatnie udostępnione biedniejszym krajom.

(Na podst. theatlantic.com opracował RS)

Komentarz Redakcji: W przeciwieństwie do szeregowych liberałów miliarderzy to ludzie na tyle inteligentni, że są w stanie dostrzec fundamentalne wady neoliberalnego porządku świata, które mogą zapędzić ludzkość w ślepą uliczkę. Funkcjonując w samym jądrze systemu doskonale widzą jego rzeczywisty charakter, który ma się nijak do hagiograficznych peanów na jego cześć autorstwa rozmaitych „austriackich ekonomistów”.

gates

8 komentarzy

Leave a Reply