Biskup Wiesław Mering, ordynariusz diecezji włocławskiej, skierował list otwarty do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza. Odpowiedział w nim na sugestie niemieckiego polityka, że polski rząd dokonuje w swoim kraju zamachu stanu, odnosząc się również do zauważalnego od pewnego czasu popierania proniemieckiej opozycji w Polsce przez unijnych decydentów.
Naprawdę znam mój Kraj lepiej niż Pan: żyję w mojej Ojczyźnie już 70 lat; zapewniam Pana, że wybory Pana Prezydenta i nowego Rządu w Polsce nie są dowodem braku demokracji. Wybory ukazały, że większość zwykłych obywateli mojego kraju chce zmiany. (…). Problem w tym, że ci, którzy mieli dotąd władzę, na tej decyzji tracą; nie chcą się zatem poddać werdyktowi wyborów i wykorzystują dla swoich interesów także Parlament Europejski. (…). Parlament pod Pańskim kierownictwem zajęty jest na pewno bardzo ważnymi sprawami, m.in. długością płomienia świec i ilością wody w spłuczce. (…). Poprawność polityczna idąca w parze z małostkowością nie sprzyja mądrości. Szkoda, że – jak to kiedyś mówił pan Chirac – także „Pan stracił okazję, by siedzieć cicho”. (…). Wiem, że nie zmieni Pan swego stanowiska i Polaków nie przeprosi. Trzeba wielkości, by uznać swój błąd. – napisał ks. Mering.
(Na podstawie kresy.pl i onet.pl opracował A.D.)









Jeden komentarz