Od Redakcji: Polecamy uwadze Czytelników fragmenty artykułu Andrzeja Kublika opublikowanego w „Gazecie Wyborczej”, a poświęconego polityce zakupowej Orlenu po objęciu zarządu przez nowego prezesa wyznaczonego przez rząd PiS.
Dzięki Orlenowi szef największego rosyjskiego koncernu naftowego Rosnieft Igor Sieczin na koniec zeszłego roku mógł się pochwalić sukcesem. „Rosnieft zakończył kryzysowy rok 2015 wyjątkowo produktywnie, podpisując zrywem na finiszu roku kontrakt o symbolicznym znaczeniu z PKN Orlen, o dodatkowych dostawach od 18 do 25,2 mln ton ropy naftowej do Polski. To porozumienie demonstruje zdolność konkurencji rosyjskich spółek i gwarantuje utrzymanie udziału na tradycyjnym dla nas rynku” – stwierdził w pierwszych słowach swojego noworocznego wystąpienia Sieczin, jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Rosji Władimira Putina.
(…)
Rosnieft na koniec 2015 r. podpisał z Orlenem aneks, który przedłuża na trzy lata, począwszy od lutego 2016 r., umowę na dostawy ropy naftowej do rafinerii w Płocku. Aneks przewiduje też możliwość zwiększenia przez Orlen zakupów ropy od Rosnieft z 6 do 8,4 mln ton rocznie. Surowiec ma być dostarczany do Płocka rurociągiem „Przyjaźń” z Rosji, ale Orlen będzie mógł odebrać część surowca w gdańskim Naftoporcie lub terminalu w Butyndze należącym do litewskiej rafinerii Orlenu w Możejkach.
(…)
Sieczin miał powody do zadowolenia, bo pod koniec 2015 r. polskie rafinerie zaczęły kupować ropę naftową z Arabii Saudyjskiej oraz Kurdystanu, na poły autonomicznego regionu Iraku. Z tego powodu Sieczin bił na trwogę. – Arabia Saudyjska po raz pierwszy weszła na polski rynek, korzystając przy tym z portu w Gdańsku – alarmował w październiku szef Rosnieftu, zarzucając Saudyjczykom stosowanie dumpingowych cen. Obaw nie kryły też władze Rosji. W listopadzie Bank Centralny Rosji ocenił, że konkurencja Arabii Saudyjskiej wymusiła zwiększenie rabatów na ropę eksportowaną z Rosji, zwiększając ryzyko dla budżetu Rosji.
Ówczesny szef Orlenu Jacek Krawiec nie krył, że rozważa długoterminowy kontrakt z koncernem Saudi Aramco. – Liczymy, że będzie to początek bardziej intensywnej współpracy – mówił pod koniec października, zapowiadając pierwszy saudyjski tankowiec dla Orlenu.
Jednak w połowie grudnia kontrolowana przez rząd PiS rada nadzorcza Orlenu odwołała Krawca, a na nowego szefa Orlenu powołała bez konkursu Wojciecha Jasińskiego – wpływowego polityka PiS, który dla tej posady zrezygnował z mandatu poselskiego. A w pierwszych dniach rządów Jasińskiego Orlen opowiedział się za ropą z Rosji.
Przed Bożym Narodzeniem kierowany przez Jasińskiego koncern podpisał trzyletni kontrakt ze szwajcarskim przedstawicielstwem rosyjskiego koncernu naftowego Tatnieft na dostawy do rafinerii w Płocku od 1,2 do 2,4 mln ton ropy rocznie. Ta umowa zastąpiła obowiązujący do końca 2015 r. kontrakt ze spółką Mercuria Energy Trading (dawniej J&S).
Orlen twierdzi, że nie rezygnuje z ropy saudyjskiej, choć nie ujawnił, dlaczego wybrał ofertę Rosjan. „Rozmowy na temat długoterminowej współpracy z Saudi Aramco toczą się, jednak z zasady nie ujawniamy szczegółów biznesowych w trakcie ich trwania” – poinformował nas Orlen. Dodał, że „przyjęta struktura portfela dostaw po podpisaniu umów z dostawcami rosyjskimi pozostawia przestrzeń na dostawy z Zatoki Perskiej oraz innych regionów”.
Jednak po podpisaniu tych dwóch wielkich kontraktów rafineria Orlenu będzie kupować wprost od rosyjskich państwowych kompanii naftowych od 7,2 do 10, 8 mln ton ropy rocznie. To dwie trzecie surowca zużywanego w Płocku.
(…)
Wzrośnie też zależność Polski od koncernów Rosnieft i Tatnieft, które na podstawie wieloletnich umów dostarczają około połowy ropy do rafinerii Lotosu w Gdańsku.
(Na podstawie prawica.net)








