Henryka Krzywonos przez kilka ostatnich lat była kreowana przez poprzedni obóz rządzący na „legendę Solidarności” (w zastępstwie za tragicznie zmarłą Annę Walentynowicz), aby móc z pozycji „autorytetu moralnego” deklarować poparcie dla rządu i atakować werbalnie jego przeciwników. Ryszard Czajkowski, który w sierpniu 1980 r. pracował w Agencji Radiowej „Solidarność”, postanowił się podzielić wspomnieniami na temat działalności obecnej posłanki Platformy Obywatelskiej w historycznym związku zawodowym.
– Przez drzwi słychać było różne wyzwiska, epitety, k…, ch… i tak dalej. Czasami było czuć od niej alkohol. (…). Przychodziła na dobrym rauszu, czasem z wódeczką, między innymi mnie próbowała zaprosić czy innych do Cristalu czy „Pod kominek” na dancingi. (…). Raz pamiętam, że po takim dancingu wróciła jeszcze z wódeczką i z tymi kolesiami. (…). Brała klucze od pokoi i szła z tymi kolesiami, gdzie jeszcze kończyli imprezkę. Tam niezłe odgłosy odchodziły. – opowiedział Czajkowski w wywiadzie udzielonym portalowi wPolityce.pl. Stwierdził też, że Krzywonos została przyłapana na próbie kradzieży związkowych funduszy.
– Tu stał stolik i na tym stoliku taka kupa pieniędzy. To była cała kasa strajkowa, gdzie między innymi widziałem banknoty studolarowe. Bo to z całego świata przychodziły pieniądze. (…). Każdy mógł wejść i się zaopiekować tą kasą. (…). Usłyszałem tu jakieś zamieszanie, krzyki. Cofnąłem się, żeby zobaczyć, co się dzieje. I w tym momencie widziałem, jak te panie tu złapały panią Henrykę Krzywonos, jak te pieniądze sobie za stanik pakowała. – powiedział dawny związkowiec.
Krzywonos odmówiła dziennikarzom skomentowania relacji Czajkowskiego.
(Na podstawie se.pl opracował A.D.)









4 komentarze