5 marca na Słowacji odbędą się wybory parlamentarne. Za najbardziej prawdopodobny scenariusz uchodzi obecnie zwycięstwo partii Smer kierowanej przez Roberta Fico i jej dalsze samodzielne rządy. W kontekście wyborów na korzyść obecnego rządu działają jego osiągnięcia: wzrost PKB na poziomie 3,5%, bezrobocie najniższe od 2009 r., zrównoważone finanse publiczne, a także zdecydowany sprzeciw wobec inwazji nielegalnych imigrantów, podkreślony również w tegorocznym haśle wyborczym Smeru: „Ochrońmy Słowację”.
Jeżeli jednak Smer nie uzyska w wyborach większości parlamentarnej wystarczającej do samodzielnego sformowania rządu, będzie musiał utworzyć koalicję z inną partią. Jako najbardziej prawdopodobny koalicjant Roberta Fico typowana jest w takim wypadku Słowacka Partia Narodowa (SNS). Nacjonaliści odnotowali w ostatnich miesiącach systematyczny wzrost poparcia, wywołany wdarciem się do Europy hord „uchodźców” i prawdopodobnie powrócą do parlamentu. Według różnych sondaży na Smer zamierza głosować 35-40%, a na SNS 7-10% wyborców.
Wejście nacjonalistów do rządu oznaczałoby powrót do „socjalkonserwatywnej” koalicji rządzącej z lat 2006-2010, złożonej ze Smeru, Słowackiej Partii Narodowej oraz Partii Ludowej-Ruchu na rzecz Demokratycznej Słowacji (LS-HZDS) Vladimíra Mečiara. LS-HZDS znalazła się poza parlamentem po wyborach w 2010 r., a SNS w 2012 r.
(Na podstawie forsal.pl opracował A.D.)








