3 marca Peter Paire O’Neill oznajmił, iż trzeba będzie w końcu zamknąć obóz dla nielegalnych imigrantów, którzy przedostali się do Australii, znajdujący się na terytorium jego kraju. Dał do zrozumienia, iż władze państwowe żałują teraz swojej wcześniejszej zgody na pomoc Australii w tej kwestii i chcą, by strona australijska zgodziła się na przedterminowe zakończenie współpracy.
– Kiedy widzieliśmy kobiety i dzieci umierające na morzu, wystąpiliśmy z ofertą pomocy i to właśnie uczyniliśmy (…). Ale w pewnym momencie oczywiście musimy zamknąć ośrodek. Ci ludzie nie mogą zostać na wyspie Manus na zawsze (…). Ale całkowicie zależy to od australijskiego rządu. – powiedział O’Neill.
Łodzie przemycające nielegalnych imigrantów są systematycznie przechwytywane i odsyłane z powrotem przez marynarkę wojenną Australii. Jeżeli jednak nielegalnym imigrantom uda się wylądować na australijskiej ziemi, są oni umieszczani w obozach w mniejszych państwach na Pacyfiku lub Oceanie Indyjskim, które Australia skłoniła do zgody na ich utworzenie. Jeden z obozów znajduje się na wyspie Manus należącej do Papui-Nowej Gwinei, inny na Nauru, a kolejny na Wyspie Bożego Narodzenia. Nawet w wypadkach, gdy wnioski nielegalnych imigrantów o azyl są rozpatrywane pozytywnie, australijskie władze nie zezwalają im na osiedlenie się na terytorium ich państwa.
Polityka migracyjna Australii jest krytykowana za „restrykcyjność” przez ONZ i tzw. organizacje „broniące praw człowieka”, które lobbują na rzecz zaprzestania walki z nielegalną imigracją.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)








