W Stanach Zjednoczonych podjęto próbę skompromitowania senatora Bernarda Sandersa, który ubiega się o nominację na kandydata Partii Demokratycznej w nadchodzących wyborach prezydenckich i ma szansę wygrać z Hillary Clinton, uchodzącą za faworytkę po stronie Demokratów.
Odnaleziono i upubliczniono nagranie wywiadu, którego Sanders udzielił w 1985 r. Polityk, określający się dziś mianem „socjalisty”, pozytywnie ocenił w nim rządy Fidela Castro za zapewnienie obywatelom powszechnego dostępu do bezpłatnej służby zdrowia, a dzieciom darmowej nauki w szkołach. Z uznaniem wypowiedział się też o „rewolucji wartości” przeprowadzonej na Kubie przez Castro.
9 marca, podczas debaty kandydatów Partii Demokratycznej na Florydzie, Sanders stwierdził, że główną motywacją jego wypowiedzi wygłoszonej w okresie prezydentury Ronalda Reagana był sprzeciw wobec potencjalnej inwazji USA na Kubę. Zapytany, czy żałuje swoich słów sprzed trzydziestu lat, nie odpowiedział.
Okazji do zarzucenia Sandersowi braku demoliberalnej ortodoksji nie omieszkała wykorzystać jego główna konkurentka Hillary Clinton.
– Jeśli wartości te polegają na tym, że prześladujesz ludzi, więzisz ich, a nawet zabijasz za wyrażania opinii czy wolność słowa, to nie jest to rewolucja wartości, jaką chce widzieć gdziekolwiek na świecie. – uniosła się patetycznie Clinton, która kilka lat temu jako urzędujący sekretarz stanu, rechocząc przed kamerą telewizyjną, skomentowała morderstwo na obalonym przez USA libijskim przywódcy Muammarze Kadafim słowami Przybyliśmy, zobaczyliśmy, on umarł!
(Na podstawie PAP opracował A.D.)









3 komentarze