5 kwietnia po długiej chorobie serca zmarła ekonomistka i polityk prof. Zyta Gilowska.
W latach 2001–2005 i 2007–2008 Gilowska zasiadała w Sejmie. Karierę polityczną rozpoczęła na początku lat dziewięćdziesiątych w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, ugrupowaniu skupionym wokół środowiska „gdańskich liberałów” i Donalda Tuska, którego kilku znanych działaczy skazano potem za przestępstwa gospodarcze. Kontynuowała ją w Unii Wolności, a następnie w Platformie Obywatelskiej. W 2005 r. została usunięta z PO za nepotyzm, po tym, jak wyszło na jaw, że w swoim biurze poselskim zatrudniała synową, a w charakterze „eksperta prawnego” również syna. Próbowała też załatwić synowi tzw. jedynkę na lubelskiej liście wyborczej PO, jednak bez powodzenia.
Z PO Gilowska przeszła do PiS. W latach 2006-2007 była wicepremierem i ministrem finansów w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Prowadziła politykę fiskalną jednostronnie korzystną dla bogatych – obniżyła najwyższą stawkę podatku od dochodów z 40% do 32%, a dolną tylko z 19% do 18%. Wymiernym efektem jej urzędowania był znaczny wzrost długu publicznego w tym okresie. Kazimierz Marcinkiewicz w okolicznościowym wspomnieniu ujawnił, że plany Gilowskiej na tym się nie kończyły – chciała też obniżenia składek na ubezpieczenie chorobowe, ale nie zgodziła się na to reszta rządu łącznie z premierem.
Po śmierci Gilowskiej o swoim smutku oraz jej wybitnych zasługach dla Platformy Obywatelskiej zapewniali Donald Tusk i Grzegorz Schetyna, którzy wyrzucili ją z PO. Najbardziej krytyczny osąd o Gilowskiej wygłosił (mimowolnie) Marcinkiewicz.
– Nazywam Zytę Gilowską polską Margaret Thatcher – powiedział.
(Na podstawie rp.pl i lewica.pl opracował A.D.)









3 komentarze