Trzeciego kwietnia br. w godzinach popołudniowych zbombardowano zebranie islamistów w wiosce Kafr Dżales (prowincja Idlib). Wśród około 25 terrorystów (głównie Uzbeków z organizacji Dżund al-Aksa) śmierć poniósł także przerażający swymi poglądami, jak i aparycją rzecznik syryjskiej Al-Kaidy (Dżabhat al-Nusra) Abu Firas al-Suri – oraz jego jeszcze bardziej prosiakowaty syn, Azzam al-Azdi. O zdarzeniu jako pierwszy informował portal Al-Masdar News.
Następnego dnia rzecznik Pentagonu ogłosił, że był to sukces lotnictwa amerykańskiego, tę wersję powieliła rzec jasna prasa zachodnia. Jednak liczne środowiska syryjskie (zarówno pro- jak i antyrządowe) poddały to w wątpliwość, gdyż przytłaczająca większość uderzeń z powietrza w prowincji Idlib jest dokonywana przez pilotów rosyjskich i syryjskich.
Amerykańscy oficjele, którzy zgodzili się rozmawiać z pracownikami agencji Reuters pod warunkiem zachowania anonimowości, odmówili udzielenia szczegółów nt. uderzenia, włącznie z tym, czy zostało ono wykonane za pomocą samolotu załogowego czy też przy pomocy drona.
O sprawie informował także syryjski korespondent Leith Abou Fadel, załączając wspólne zdjęcie obu najważniejszych zabitych – ojca i syna.
Na podstawie Al-Masdar News, Reuters, The Independent oraz FB opracował M.M.)
Komentarz Redakcji: Jak wyraził to pewien nasz znajomy, „ilekroć widzę podobne mordy to stwierdzam, że Cesare Lombroso miał jednak sporo racji”.
Najciekawsze, że papa brodacz był nie tylko islamistą, ale także poniekąd… marksistą. Brytyjska prasa (The Independent) próbowała go nawet nieco wybielić w związku z tym. Bo w końcu będąc marksistą nie mógł być „stuprocentowym” islamistą, prawda?









Jeden komentarz