W Berlinie trwa obecnie dwudniowa konferencja ekonomiczna East Forum, podczas którego przedstawiciele niemieckiego biznesu lobbują za pomysłem utworzenia wspólnego obszaru gospodarczego od Lizbony do Władywostoku oraz współpracy między Unią Europejską a Eurazjatycką Unią Gospodarczą. W spotkaniu uczestniczą szefowie niemieckich i rosyjskich koncernów, a także politycy, w tym m.in. wiceszef polskiego MSZ Aleksander Stępkowski.
Prezes Komisji Wschodniej Gospodarki Niemieckiej (organizacji reprezentujące interesy ponad 200 niemieckich firm utrzymujących kontakty handlowe z Rosją i innymi krajami Europy Wschodnie) Wolfgang Buechele powiedział wczoraj wieczorem – „Rosja jest taką samą częścią Europy jak 28 krajów Unii Europejskiej. Wizja wspólnej przestrzeni gospodarczej od Władywostoku do Lizbony zasługuje na to, aby zabiegać o nią wszelki środkami dyplomatycznymi„. Wypowiadając się zaś o roli Polski niemiecki lobbysta stwierdził – „Polska jest dziś zarówno z gospodarczego, jak i z politycznego punktu widzenia krajem o wielkiej wadze w UE. Europa potrzebuje, niezależnie od różnicy zdań na temat Rosji czy uchodźców, dobrze funkcjonującego niemiecko-polskiego silnika„.
Zbliżenie UE i Europejskiej Unii Gospodarczej zostało negatywnie ocenione przez wiceszefa polskiego MSZ. – Jak powiedział Stępniewski „(…) nie chcemy powrotu do business as usual w relacjach gospodarczych UE z Rosją, kiedy naruszana jest integralność terytorialna jednego z krajów europejskich, a warunki porozumień mińskich wciąż nie są spełniane”. Zdaniem Stępkowskiego budowany przez Rosję alternatywny wobec Zachodu porządek polityczny i gospodarczy ma służyć „budowaniu przez Moskwę własnej sfery interesów”.
(na podst. money.pl oprac. B.W.)









4 komentarze