Oficjalne konto koalicji „syryjskiej opozycji” na Twitterze było prowadzone przez zajmującą się public relations firmę z Waszyngtonu, wynajętą w tym celu przez Arabię Saudyjską. Informację taką podano 20 kwietnia w „Washington Post”. Ta sama firma – Qorvis – była odpowiedzialna także za obsługę konta YouTube ambasady Arabii Saudyjskiej w USA. Warto zaznaczyć, że to jedynie wierzchołek góry lodowej: wspomniany artykuł opisuje problem istnienia w Stanach całej siatki firm zajmujących się lobbingiem i PR-em, które pracują dla Saudyjczyków.
Opisana sytuacja nasuwa skojarzenie z tym, co podczas obrad w Genewie powiedział nieco wcześniej dr Baszar Dżafari, syryjski ambasador przy ONZ, dziennikarzowi, który nie wiedział, jak zbiorczo określić Saudyjczyków i popieraną przez nich „syryjską opozycję” (finansowaną przez obce państwa, w tym Arabię Saudyjską): Byłoby łatwiej nazwać ich grupą saudyjską.
Syryjski dyplomata jest znany z polemicznej sprawności; pomimo traumatycznych doświadczeń pięciu lat wojny odpiera ataki przeciwników Syrii inteligentnie, ze swadą i humorem. Z tego powodu stał się jednym z bohaterów syryjskich (lub ogólniej, bliskowschodnich) mediów społecznościowych obok postaci takich jak gen. Issam Zahredinne, gen. Suheil al-Hassan („Tygrys”) czy sam prezydent Baszar al-Asad.
(Na podstawie The Washington Post i Twitter opracował M.M.)








