Francuzi wyszli na ulice by zaprotestować przeciwko planowanym reformom mającym na celu liberalizację prawa pracy. Mają one polegać m.in. na odejściu od 35-godzinnego tygodnia pracy, a także na „uelastycznieniu” form zatrudnienia. Według policji w Paryżu protestowało 50 tys. osób, w całym kraju zaś 170 tys. Zdaniem przedstawicieli związków zawodowych na ulice wyszło ponad pół miliona Francuzów. Do gwałtownych starć doszło w w Rennes w północno-wschodniej Francji, gdzie policja użyła przeciwko protestującym gazu łzawiącego i plastikowych kul. Związki zawodowe obawiają się, że psucie prawa pracy doprowadzi do „gwałtownego wzrostu liczebności prekariatu”. Według sondaży 78 proc. Francuzów krytykuje planowaną reformę. Uważają oni bowiem, że jej wprowadzenie może stworzyć „wysokie ryzyko eksplozji społecznej”.
(na podst. forsal.pl oprac. B.W.)









2 komentarze