Pentagon ogłosił, że nie potraktuje ubiegłorocznego zbombardowania szpitala w afgańskim mieście Kunduz przez amerykańskie lotnictwo wojskowe jako zbrodni wojennej.
– Dochodzenie wykazało, że niektórzy członkowie personelu nie respektowali zasad i prawa konfliktów zbrojnych. Niemniej śledztwo nie doprowadziło do wniosku, że te błędy stanowią zbrodnię wojenną. (…). Termin „zbrodnia wojenna” jest co do zasady zarezerwowany dla czynów umyślnych, gdy celowo bierze się jako cel ataku: cywilów, miejsca albo podmioty chronione. (…). Powtarzam: dochodzenie wykazało, że ten incydent wynika z kombinacji ludzkich błędów, błędów procedury, usterek technicznych i że żaden członek personelu nie miał świadomości, że atakuje szpital. – powiedział dziennikarzom szef Centralnego Dowództwa sił zbrojnych USA (CENTCOM), generał Joseph Votel. Dodał, iż szpital znajdował się na liście obiektów, które nie mogły być atakowane, ale żołnierze, którzy atak przeprowadzili, nie mieli do tej listy dostępu.
Właściwym celem ataku przeprowadzonego przez samolot AC-130 miał być ośrodek dowodzenia talibów znajdujący się ok. 400 metrów dalej. Opierając się tylko na fizycznym opisie budynków, załoga przeprowadziła atak, mimo że nie widziała tam żadnych oznak działalności nieprzyjaciela.
Żadnemu żołnierzowi nie postawiono zarzutów karnych w związku z udziałem w operacji. Szesnastu wojskowym wymierzono jedynie kary dyscyplinarne.
Naloty na szpital w Kunduzie miały miejsce 3 października między godziną drugą a trzecią nad ranem, w piętnastominutowych odstępach. W czasie ataków w szpitalu przebywało ponad stu pacjentów. Zginęły czterdzieści dwie osoby. Jeszcze w trakcie nalotu lekarze dzwonili do amerykańskiego dowództwa z informacją, że są atakowani z powietrza.
Organizacja „Lekarze bez Granic”, która prowadziła szpital, domaga się międzynarodowego śledztwa w sprawie tego wydarzenia. Po ataku zakończyła swoją działalność w Kunduzie.
(Na podstawie PAP)








