Komitet Obrony Demokracji dorobił się krytyka we własnych szeregach. Pisarz i poeta Jacek Dehnel postanowił skrytykować poziom haseł skandowanych na niedawnym marszu KODu w Warszawie. Zdaniem artysty sam marsz był przaśny, a hasła prowincjonalne i bez światowego polotu. Jak napisał Dehnel na swoim facebookowym profilu – „Widać polskie demonstracje muszą być przaśne, widać inaczej się nie da. Wcześniej były jeszcze jakieś próby odróżnienia się od agresywnej retoryki PiSowskiej – dziś szedłem właściwie nieustannie zażenowany albo wściekły. (…) Tu i ówdzie jakieś inteligenckie jaskółki, pan z cytatem z Tischnera, pani niosąca wypisany na tekturze cytat z Johna Donne’a o tym, że nikt nie jest samotną wyspą i że komu bije dzwon… Ale poza tym albo infantylne zaczepki, albo rzeczy, od których prędzej bym się zapadł pod ziemię, niż je skandował. Jakieś fekalne wierszyki o tym, że lepiej zęby myć w klozecie niż mieć Ziobrę w internecie, porażająca mizeria, porażająca prowincjonalność, zupełne niezrozumienie tego, co się dzieje w Polsce i w Europie„.
Dehnela najbardziej uderzyło jednak hasło „Precz z PiSlamem”. Tak bardzo, że postanowił zacytować słowa swojego kolegi, który ubolewał nad zaściankowością swego kraju i głupotą swych rodaków – „Miarka się przebrała, kiedy pańcia w okularach KOD, istnych klapkach na oczy, fanatycznie skandowała „Precz z PiSlamem”, a tłum o tym PiSlamie powtarzał, powtarzał i powtarzał, PiSlam i PiSlam. Jak to ujął Piotr: „W dniu, w którym mieszkańcy największego miasta Europy Zachodniej wybrali na burmistrza muzułmanina, w czasie demonstracji, mającej być wyrazem przywiązania Polski do Europy i do zachodnich wartości, partyjno-KODowy zapiewajło drze się: >>Precz z PiSlamem!<<„. Zaraz weszliśmy w Nowy Świat i tam tłum radośnie pozdrawiał czołowego przeciwnika UE w Polsce, Romana Giertycha, bezwstydnie stojącego na balkonie pod transparentem „Fundacja Obrony Demokracji”. A to Polska właśnie.„
(na podst. facebook.com/jacek.dehnel oprac. B.W.)









Jeden komentarz