W grudniu ubiegłego roku Polska rozpoczęła przygotowania do ściągnięcia pierwszej setki nielegalnych imigrantów w ramach unijnego procesu relokacji. Jak się okazało, żaden z nich nie przyjedzie do naszego kraju.
Pierwszy rzut „uchodźców” sprowadzanych do Polski miał obejmować 65 osób z obozu w Grecji i 35 dalszych z obozu we Włoszech. Byli wśród nich obywatele Syrii, Iraku, Jemenu i Erytrei. Kolejnych miano przywozić co trzy lub cztery miesiące w grupach liczących do 150 osób.
Rzecznik prasowy Urzędu ds. Cudzoziemców, Jakub Dudziak, ujawnił jednak, że „proces relokacji z terytorium Włoch został anulowany, w dużej mierze na prośbę strony włoskiej”. Powodem był brak współpracy Włochów.
– Strona włoska nie zapewniła dostępu do aplikantów, a więc osób, które miały być relokowane. – poinformował Dudziak.
Tymczasem zgodnie z obietnicami procedura weryfikacyjna miała zapewniać bezpośredni wywiad z imigrantami oczekującymi na przesiedlenie do Polski.
Relokacja z Grecji również utknęła w martwym punkcie, ponieważ strona polska nie otrzymała pełnej informacji o każdym z kandydatów. 6 maja Grecy poinformowali Polskę, że wszystkie wnioski imigrantów wskazanych do pierwszej relokacji do Polski zostały anulowane.
Grecja i Włochy zgodnie z unijnymi ustaleniami miały wyselekcjonować kandydatów według kryteriów podanych przez państwo, do którego mieli trafić azylanci. Polska zażądała m.in. udowodnienia w przypadku każdego kandydata obawy przed prześladowaniem w kraju pochodzenia. Jako preferowanych kandydatów wskazała też chrześcijan, najlepiej całe rodziny.
(Na podstawie interia.pl i rp.pl opracował A.D.)









2 komentarze