Komunistyczna Partia Francji, sama będąc częścią Ruchu Oporu (la Résistance), określała mianem „hitlero-trockistów” (hitléro-trotskistes) działaczy wywodzących się z nurtu trockistowskiego, którzy, aktywnie lub obiektywnie współpracując z najeźdźcą i jego francuskimi sprzymierzeńcami, stanęli w opozycji do działalności Ruchu Oporu we Francji. Część z nich, zasłużywszy swoimi czynami na karę, padła ofiarą [powojennych – red. Xportal] czystek (l’épuration).
U źródeł hitlero-trockizmu
Podstawowy błąd Trockiego, uzasadniany blankizmem, quasi-religijną wiarą w powstanie, polegał na odwróceniu priorytetów i deprecjonowaniu wszelkiego kompromisu, wszelkich koalicji, wszelkiej walki o „demokrację”. W swoim artykule Walka z imperializmem z 23 sierpnia 1938 r. Trocki zawarł następującą myśl: O panującym dziś w Brazylii półfaszystowskim reżimie żaden rewolucjonista nie może myśleć bez nienawiści. Załóżmy jednak, że jutro Anglia rozpocznie konflikt zbrojny z Brazylią. Pytam was: po której stronie będzie klasa robotnicza? Ja ze swojej strony odpowiadam, że w tym przypadku będę po stronie „faszystowskiej” Brazylii przeciw „demokratycznej” Anglii. Dlaczego? Ponieważ w konflikcie między nimi nie walczyłyby ze sobą demokracja i faszyzm. Gdyby Anglia wygrała, zainstalowałaby w Rio de Janeiro innego faszystę i zniewoliła Brazylię podwójnie. Gdyby zaś, odwrotnie, zwyciężyła Brazylia, to mogłoby znacznie wzmóc świadomość demokratyczną i narodową jej ludności, i doprowadzić do obalenia dyktatury Vargasa. Widzimy na tym przykładzie, jak lekkomyślnie Trocki podchodził do faszystowskich dyktatur, uznając, że w pewnych sytuacjach należy je wspierać w nadziei, iż utorują drogę hipotetycznej rewolucji. Nie sposób sobie wyobrazić, w jaki sposób zwycięstwo brazylijskiej dyktatury miałoby jednocześnie doprowadzić do jej własnego upadku! Na tej zasadzie Trocki mógłby życzyć zwycięstwa wszystkim faszystowskim dyktaturom.
Wiosną 1940 r., w artykule zatytułowanym Przyszłość armii Hitlera, Trocki stwierdził: Żołnierze Hitlera są niemieckimi robotnikami i chłopami. Przy pomocy tej formułki Trocki bronił starej strategii, zastosowanej w 1917 r. podczas wojny imperialistycznej: opuścić broń, bratać się z wrogimi wojskami. Ową strategię, noszącą nazwę „defetyzmu rewolucyjnego”, streszczają niniejsze słowa Trockiego: Propagujemy jedność ludzi pracy wszystkich państw wojujących i neutralnych, wzywamy do bratania się żołnierzy i robotników w każdym kraju oraz żołnierzy z żołnierzami z drugiej strony linii frontu (1).
Już od kilku lat Trocki oskarżał sowiecki rząd o wszelkie zło i oczekiwał, że będzie można użyć bloku imperialistycznego przeciwko niemu. Spodziewał się wyciągnąć z wojny korzyść w postaci obalenia Stalina, zapewniając, że „permanentna rewolucja” w ZSRS to jedyny skuteczny sposób obrony przed niemieckim atakiem. I tak wiosną 1940 r. pisał: Przeciw imperialistycznemu wrogowi brońmy ZSRS wszystkimi naszymi siłami. Jednak zdobycze rewolucji październikowej nie będą służyć ludowi, jeśli nie wyrwie ich on z rąk biurokracji stalinowskiej w taki sam sposób, jak uczynił to w epoce biurokracji carskiej i burżuazji (2).
Możemy sobie dość dobrze wyobrazić niszczycielskie skutki, które taka opozycja wobec sowieckiego rządu miałaby podczas wojny, gdyby trockistowska propaganda wywierała wpływ na sowieckim terytorium. Pisma Trockiego, jak teraz pokażemy, wpłynęły przemożnie na francuskich trockistów, którzy byli powiązani z biurem IV Międzynarodówki w Nowym Jorku i Socjalistyczną Partią Robotniczą (Socialist Workers Party).
Wreszcie, termin „hitlero-trockizm”, choć oznacza przede wszystkim ciche porozumienie trockizmu z faszyzmem podczas wojny, może się odnosić do wszystkich zarzutów formułowanych przez III Międzynarodówkę wobec trockistów, w tym o szpiegostwo na rzecz Niemiec.
Francuscy trockiści i wojna
Podzieleni jeszcze przed zabójstwem swojego mistrza, francuscy trockiści byli niezdolni do wzajemnej koordynacji i wyboru spośród rozmaitych opcji. Niektórzy z nich taktycznie zbliżyli się lub wstąpili do organizacji faszystowskich.
Pierwszym śladem cichego porozumienia z faszyzmem jest Narodowy Ruch Rewolucyjny, utworzony w lipcu 1940 r. z inicjatywy trockistów Jeana Rousa, Luciena Weitza i Freda Zellera. W pierwszym numerze swojego biuletynu „Rewolucja Francuska” („La Révolution Française”) ugrupowanie to wyjaśniało program narodowej rewolucji: „europejska współpraca z Niemcami” jako warunek zakończenia represji we Francji, budowa państwa korporacyjnego opartego na współpracy klas, wszystko to podlane nieco retoryką anty-brytyjską. Ci trockiści znaleźli swoje miejsce w „Nowym Porządku Europejskim”. Zdecydowali się na jednoznaczną kolaborację i pogrążyli w niej. Wspomnijmy smutny przypadek Paula Cogneta, znanego trockisty, który został ministrem pracy u Pétaina i podpisał ustawę o statusie Żydów.
Inni trockiści rzeczywiście weszli do francuskich organizacji faszystowskich, zwłaszcza do Narodowego Zgromadzenia Ludowego Marcela Déata. To przypadki Raymonda Moliniera czy Pierre’a Lamberta, założyciela grupy „lambertystów”, którzy występowali zarazem pod szyldem Niezależnej Partii Robotniczej. Wtedy też byli członkami Komitetu Komunistów Internacjonalistów. Ostatecznie podzielili się w 1943 r. z powodu niezgody w sprawie strajku robotników włoskich, stłumionego przez nazistów. Większość twierdziła, że jest to manewr Amerykanów, podczas gdy mniejszość mówiła, że trockiści powinni wspierać powstanie. Mniejszość, na czele z Lambertem i Molinierem, została wykluczona.
W 1944 r. Pierre Lambert, podobno po konflikcie z Molinierem, wstąpił do Internacjonalistycznej Partii Robotniczej (związanej z francuskim komitetem IV Międzynarodówki), która w tym samym roku połączyła się z Partią Komunistów Internacjonalistów, co ponownie zjednoczyło francuskich trockistów. Ich głównym organem prasowym stał się dziennik „Prawda” („La Vérité”), na którego łamach bronili koncepcji „defetyzmu rewolucyjnego”. Znaczną część swych wysiłków trockiści wkładali w propagandę skierowaną do niemieckiej armii; wysiłków daremnych w starciu z Gestapo.
Partia Komunistów Internacjonalistów w 1944 r. zjednoczyła cztery duże organizacje trockistowskie: Internacjonalistyczną Partię Robotniczą (POI), Komitet Komunistów Internacjonalistów (CCI), Grupę Października (inspirowaną przez Moliniera) i grupę Walki Klas (grupę Barty).
Ironią jest, że IV Międzynarodówka wypomniała francuskim trockistom brak ortodoksji. Jean-François Kesler pisał o tym: POI zarzucono, że nie doceniła „postępowej roli walki z własną burżuazją”, że nie zachowała dystansu do gaullizmu, że chciała szukać sojuszników dla rewolucyjnego proletariatu w ruchach reformistycznych. CCI zarzucono, że „pod pretekstem zachowania czystości dziedzictwa marksizmu-leninizmu” uporczywie nie chciał „odróżnić nacjonalizmu burżuazji od ruchu oporu mas” (3).
Prawda o „Prawdzie”
W tamtych czasach trockiści wypowiadali się za pośrednictwem „Prawdy”, organu prasowego komitetu IV Międzynarodówki. W numerze 63 (z maja 1944 r.) można było przeczytać: Represje z pewnością zostaną zdezorganizowane, o ile pozyskamy dla naszego ruchu naszych klasowych braci, niemieckich robotników i chłopów w mundurach. Oni również mają dość wojny. Jeśli trwają, to nie dlatego, że kochają swojego kata Hitlera. Jeśli jeszcze nie zwracają broni przeciw własnym wyzyskiwaczom, to nie ze strachu przed swoją policją i SS. Tylko dlatego, że zdrajcy z II i III Międzynarodówki [podkreślenie autora – red. Xportal] nastawiają przeciwko nim robotników ze swoich krajów, niemieccy proletariusze – nie mając nadziei w nikim – nadal znoszą wojnę. IV Międzynarodówka wzywa was do połączenia się z waszymi niemieckimi braćmi. Razem zjednoczeni, obalicie krwawych Hitlera, Pétaina, de Gaulle’a, zakończycie wojnę, nędzę, wygnanie.
W maju 1944 r. generał de Gaulle z Algieru wezwał naród do powstania w przeddzień otwarcia we Francji drugiego frontu. W tym samym duchu, co poprzedni, numer 64 „Prawdy” potępił wezwanie do powstania narodowego, tłumacząc, że jego jedynym skutkiem będzie zapobieżenie powstaniu niemieckich żołnierzy przeciw ich własnym oficerom. Wreszcie już po lądowaniu, w numerze 67 z 22 czerwca, pisano w nagłówku: Podajmy bratnią dłoń żołnierzom niemieckim! Na pierwszej stronie tego samego numeru można też przeczytać nagłówek Oni są tyle samo warci! Treść artykułu jest równie niewesoła, ponieważ deklaruje odmowę udziału w mobilizacji do „armii wyzwoleńczej”.
Ta opozycja względem Ruchu Oporu była systematyczna przez cały okres wojny. Jeśli w artykule Podajmy bratnią dłoń… ogłaszano, że robotnicy będą „strzelać” do SS, czyniono to tylko na potrzebę chwili, prawie nie negując stanowiska, które prawda zaprezentowała jeszcze w 1941 r. (15 sierpnia): Akcje terrorystyczne [francuskiego podziemia – red. Xportal] wykopały przepaść między francuskimi robotnikami a niemieckimi żołnierzami, a bez ich jedności żadne zwycięstwo rewolucji nie jest możliwe. Ataki na oficerów nie będą już dłużej skuteczne. Na miejsce jednego zabitego oficera Hitler ma do dyspozycji tysiące innych oficerów.
Moglibyśmy znaleźć wiele innych przykładów i dodać je do tamtych. Dla trockistów każdy kompromis był przeszkodą na drodze rewolucji proletariackiej – także udział we wspólnym froncie wszystkich sił demokratycznych dla zgniecenia nazizmu. Antykapitalizm trockistów, połączony z krytyką „terroryzmu indywidualnego” i „imperializmu anglo-amerykańskiego”, wraz ze wspomnianym gromkim potępieniem zbrojnego oporu przeciw nazizmowi, wyglądał jak propaganda vichystowska albo wybieg mający demoralizować Ruch Oporu, który przez cały czas, z bronią w ręku, nadstawiał głowy w walce z najeźdźcą i z faszyzmem. Nic dziwnego, że francuscy partyzanci, w tym zwłaszcza komuniści, nie tolerowali takich metod.
Wnioski
To krótkie przedstawienie działalności trockistów podczas wojny powinno przekonać co bardziej sceptycznych, że nasi przyjaciele nie byli niegodni łatki „hitlero-trockistów”, jaką im potem przypięto. Oni, którzy mieli za sobą lata walki przeciw Związkowi Sowieckiemu, którzy wylewali potoki kalumnii na „stalinistów”, oskarżając ich o storpedowanie niezliczonych rewolucji, i którzy jeszcze dziś oskarżają nas o wszelkie zło, dopuścili się najgorszej zdrady w historii ruchu komunistycznego. Taki jest ich rodowód.
Źródło: Trotskologie
Przypisy:
(1). L. Trocki, To nie nasza wojna, maj 1940 r. (marxists.org). W istocie Trocki utożsamił ze sobą „obronę ZSRS”, „permanentną rewolucję” i „defetyzm rewolucyjny”. Już w 1939 r. w artykule ZSRS podczas wojny pisał: Wyrzeczenie się defetyzmu w warunkach wojny imperialistycznej jest równoznaczne z odrzuceniem rewolucji socjalistycznej. Odrzucenie rewolucji będzie skazaniem ZSRS na ostateczny rozpad i ruinę.
(2). L. Trocki, List do robotników ZSRS (marxists.org).
(3). J.-F. Kesler, Le communisme de gauche en France (1927-1947), „Revue française de sciences politiques”, 1978.
(Tłumaczenie z języka francuskiego: Redakcja Xportal.pl)

7 komentarzy