Minister-koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński ujawnił, że za rządów PO-PSL Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała polecenie śledzić szczególnie środowiska szeroko pojętej prawicy. W wywiadzie udzielonym Radiu Zet odniósł się do tych informacji były szef ABW, gen. bryg. Krzysztof Bondaryk. Potwierdził zainteresowanie swojej służby ruchem smoleńskim i tzw. obrońcami krzyża z Krakowskiego Przedmieścia.
– Ksiądz Małkowski nie był inwigilowany. Obrońcy krzyża nie byli inwigilowani. Zostali rozpoznani – kim są. I tyle. Jeśli mamy osoby, występujące wokół obiektów rządowych, państwowych, policja, straż miejska czy BOR muszą wiedzieć, kto to jest. Czy stanowią zagrożenie, czy są to osoby demonstrujące polityczne przekonania, osoby niezrównoważone psychicznie (…). Jak pamiętamy, pod krzyżem dochodziło do różnych zdarzeń, także do zachowań ekstremistycznych. Przykład: obrzucenie pamiątkowej tablicy fekaliami. (…). Oni zostali rozpoznani. Kim są, tyle. Z imienia i nazwiska. – mówił Bondaryk w rozmowie z Moniką Olejnik. Stwierdził też, że ABW nie interesowały marsze obrońców życia, natomiast w marszach upamiętniających „żołnierzy wyklętych” i Narodowe Siły Zbrojne miały brać udział osoby „znane nam z ekstremistycznych zachowań wcześniej”.
– Związani ze środowiskami nazistowskimi czy bardzo dziś popularnymi środowiskami ONR-owskimi. (…). Zajmowaliśmy się rozpoznawaniem środowisk ekstremistycznych, nazistowskich, związanych z zagrożeniami terrorystycznymi. Ekstremiści biorą udział w zgromadzeniach publicznych. (…). Nie umieszczaliśmy żadnych agentów w tych środowiskach. – wyjaśniał generał.
Według Mariusza Kamińskiego, za poprzednich rządów ABW „ponadstandardowo” zajmowała się również ruchem Strzelec oraz blogerami Salonu24.
(Na podstawie Radia Zet opracował A.D.)









Jeden komentarz