15 czerwca Frank-Walter Steimmeier i Jean-Marc Ayrault, ministrowie spraw zagranicznych Niemiec i Francji, na wspólnej konferencji prasowej wezwali Brytyjczyków do zagłosowania w referendum za dalszym członkostwem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Brexit stanowiłby szok dla Uni Europejskiej, na skutek którego należałoby upewnić się nawzajem, że Unia Europejska jest zabezpieczona i że udany proces kilkudziesięcioletniej integracji nie zakończy się rozpadem (…). Obaj możemy powiedzieć, że życzymy sobie, by większość w Wielkiej Brytanii podjęła dobrą decyzję, a dobra decyzja według nas może być tylko taka, żeby zostać w Europie. – oświadczył bez ogródek Steinmeier.
Nieco wcześniej przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean Claude-Juncker, zagroził, że jeśli Zjednoczone Królestwo wybierze Brexit, stanie się dla Unii Europejskiej „krajem trzecim”.
16 czerwca do gróźb przyłączył się Bank Anglii, który ogłosił: Głosowanie za wyjściem z Unii Europejskiej mogłoby znacząco zmienić perspektywę produkcji przemysłowej i inflacji, a tym samym ramy polityki monetarnej. Gospodarstwa domowe mogłyby odłożyć wydatki konsumpcyjne, a przedsiębiorstwa – inwestycje, obniżając zapotrzebowanie na siłę roboczą i przyczyniając się do wzrostu bezrobocia.
Przyczynę tak agresywnego szantażu wprost wskazała znana z motywowanych politycznie ataków na „niepokorne” państwa agencja ratingowa Standard&Poor’s, pisząc, że bezkarne wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej zachęciłoby „nacjonalistów i eurosceptyków” w innych państwach członkowskich do akcji na rzecz opuszczenia Unii. Agencja ratingowa sformułowała pod adresem Londynu zupełnie nieskrywaną groźbę: Gdyby wyborcy poparli Brexit, dni Wiekiej Brytanii z ratingiem AAA byłyby policzone. W zależności od okoliczności i konsekwencji głosowania, moglibyśmy obniżyć rating o więcej niż jeden stopień.
Fundamentalny argument za Brexitem wysunął, oczywiście wbrew własnym intencjom, brytyjski dziennik ekonomiczny (czyli reprezentujący plutokrację) „Financial Times”. W wydaniu z 15 czerwca zamieścił histeryczny apel: Stawką jest często trudna relacja Wielkiej Brytanii z Europą, ale także spójność Zachodu. Głos za wyjściem będzie nieodwracalny; to będzie poważny cios w powojenny liberalny porządek świata. (…). Ta kampania jest pojedynkiem pomiędzy konkurencyjnymi wartościami: liberalnym internacjonalizmem i głębokim nacjonalizmem; otwartym systemem handlu i marginalizacją. To właśnie dlatego sojusznicy Wielkiej Brytanii, od Australii przez Japonię do Stanów Zjednoczonych, jednogłośnie poparli pozostanie we wspólnocie i dlatego Marine Le Pen i Donald Trump są za Brexitem. (…). Jesteśmy Wielką Brytanią. Mamy swoją rolę do odegrania w rozwoju dostatniego, bezpieczniejszego świata. To referendum musi zakończyć się głosem za pozostaniem.
Wysiłki szantażystów spod znaku Nowego Światowego Porządku wydają się osiągać efekt odwrotny do zamierzonego: brytyjskie sondażownie informują, że przewaga zwolenników Brexitu wciąż narasta. Referendum odbędzie się 23 czerwca.
Źródło: Polska Agencja Prasowa, obserwatorfinansowy.pl
Komentarz Redakcji: Narody Wielkiej Brytanii, nie dajcie się zastraszyć. Odwagi! 23 czerwca rozpocznijcie wyzwalanie Europy! (A.D.)









3 komentarze