Jak donoszą palestyńscy aktywiści, syjoniści po raz setny od lipca 2010 roku wyburzyli beduińską wioskę Al-Araqeeb. Jednocześnie było to drugie burzenie od rozpoczęcia tegorocznego ramadanu. Władze Izraela oświadczyły, że doszło do likwidacji zabudowań, gdyż „znajdują się one na państwowych gruntach”.
„Buldożery w znacznej eskorcie izraelskiej policji wtargnęły do wsi o świcie i wyburzyły wszystkie domy, namioty i cała infrastrukturę” – powiedział aktywista Aziz al-Touri reporterom agencji Middle East Monitor. Oprócz fizycznych zniszczeń władze Izraela domagają się od mieszkańców wioski 1,8 miliona szekli (463 tysiące dolarów) w ramach pokrycia kosztów wyburzania budynków i zapłaty grzywny w wysokości 5 tysięcy szekli dziennie za nielegalne przebywanie na terytorium miejscowości.
Na terytorium pustyni Negev żyje od 70 tysięcy do 90 tysięcy osób, przeważnie Beduinów. Choć posiadają oni izraelskie obywatelstwo, syjonistyczne władze poddają ich różnym formom represji, m.in. nie zapewniając szkół lub odcinając dostęp do prądu. Wysiedlenie grozi około 53 tysiącom mieszkańców, którzy nie posiadają tytułu własności do zamieszkanych gruntów. Al-Araqeeb jest jedną z czterdziestu wsi, których istnienia nie uznaje syjonistyczne państwo. Tylko w 2015 roku zniszczono 100 domów.
(na podstawie rt.com opracował RS)









Jeden komentarz