4 lipca na konferencji prasowej w siedzibie warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych wicepremier Mateusz Morawiecki zaprezentował zarys Planu Odpowiedzialnego Rozwoju, przewidującego przekazanie od 1 stycznia 2018 r. 75% aktywów OFE (103 mld złotych) na Indywidualne Konta Emerytalne wszystkich 16,5 mln uczestników OFE, oraz przekazanie pozostałych 25% aktywów OFE (35 mld złotych) do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Jak wyjaśnił, ma to służyć sprawieniu, by środki zarządzane przez Otwarte Fundusze Emerytalne, które orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego zostały uznane za pieniądze publiczne, „rzeczywiście były publiczne”.
Na konferencję Morawieckiego niezwłocznie zareagował parlamentarny reprezentant świata banksterów Ryszard Petru, nazywając rządowy zamysł „drugim i ostatecznym rozbiorem OFE”.
– Przypomnę, że pierwszego rozbioru dokonała Platforma Obywatelska. Niestety, to utorowało PiS drogę do zrobienia tego samego, tylko w sposób bardziej bezczelny i tak naprawdę proponując nacjonalizację. (…). To jest wielkie oszustwo, na które nie możemy się dać nabrać. Poza tym, oznacza to nacjonalizację, jakiej nie było w tej części Europy tak naprawdę od czasów komunizmu. (…). Mam świadomość tego, że Platforma Obywatelska przejęła obligacje i to było też 140 mld zł, a teraz PiS dokonuje drugiego, ostatecznego rozbioru naszych oszczędności. Powstaje teraz pytanie z czego będą wypłacane nasze emerytury? Mamy dziś olbrzymią dziurę w ZUS, która wszyscy wiemy, że rośnie. PiS tak naprawdę zabiera nam nasze marzenia. (…). A dzisiaj PiS przyznaje się, że nie mają pieniędzy i w związku z tym zabiorą nam nasze pieniądze emerytalne. – perorował Petru, twierdząc nawet, że następuje nacjonalizacja w stylu bolszewickim. „Przeoczył” tym samym fakt, że zarówno problemy finansowe ZUS, jak i skokowy wzrost deficytu budżetowego w ogóle zostały spowodowane właśnie ustanowieniem OFE, wskutek którego ogromne sumy środków pochodzących ze składek emerytalnych, administrowane dotąd przez państwo, zostały wyjęte spod jego kontroli, a przekazane w gestię nieodpowiedzialnych przed nikim prywatnych (przeważnie zagranicznych) korporacji finansowych. Przyszli emeryci nie mieli żadnej gwarancji, że środki kierowane do Otwartych Funduszy Emerytalnych zostaną im wypłacone, ponieważ firma zarządzająca OFE mogła przegrać je wszystkie na giełdzie nawet w ostatniej chwili przed przejściem danej osoby na emeryturę. Funkcjonowanie OFE przyczyniło się też walnie do zmniejszenia wysokości wypłacanych emerytur, ponieważ korporacje zarządzające OFE przed wystawieniem pieniędzy należących do przyszłych emerytów na giełdową loterię pomniejszały je o wysokie prowizje za zarządzanie tymi funduszami. Prowizje te oczywiście korporacje finansowe wypłacały sobie samym bez względu na uzyskane wyniki (czyli także wtedy, kiedy bezpowrotnie straciły pieniądze przyszłego emeryta).
Zapowiedź Morawieckiego skrytykowało jednak nie tylko jawnie banksterskie stronnictwo Petru, ale również pozujące czasem na antyliberalne Polskie Stronnictwo Ludowe.
– Inaczej mówiąc partia kieruje, a rząd rządzi. (…). Kiedy rząd zabiera się za wyznaczanie kierunków inwestycji to znaczy, że cofamy się do PRL-u. (…). Stąd ten skok, który jest demontażem OFE. – powiedział poseł PSL Piotr Zgorzelski, dodając, że „najlepszym miernikiem” rządowych projektów są „rynki” (sic!), które oczywiście zareagowały na nie negatywnie.
– Gdy byli w opozycji, krytykowali PO za przesunięcie części środków z OFE, a dzisiaj robią dokładnie to samo. – skarżył się z kolei rzecznik prasowy PSL Jakub Stefaniak.
OFE powołano zaledwie w kilkunastu państwach na świecie, które bez wyjątku popadły z tego powodu w finansowe kłopoty. Żadne z tzw. wysoko rozwiniętych państw europejskich nigdy nie zdecydowało się na utworzenie OFE.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)









Jeden komentarz