Michał Mazur: Turecki rozwód z Zachodem?

Wczoraj w godzinach wieczornych rozpoczął się w Turcji wojskowy zamach stanu. Obecnie sytuacja jest już w zasadzie pod kontrolą rządu, jednak nadal wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Dziennikarze gubią się w najrozmaitszych domysłach, zaś uważani za ekspertów badacze, publicyści i komentatorzy na chwilę obecną również dalecy są od jednomyślności.

Kręgi zachodnie popierające sprawę niepodległej Syrii już wkrótce po północy zauważyły, że wśród większości Syryjczyków zapanowała wielka radość na wieść o zamachu stanu w Turcji – na terytoriach pod kontrolą rządu ludzie świętowali, odpalali fajerwerki, w niektórych barach i innych miejscach gdzie serwuje się alkohol można było dostać nawet darmową kolejkę (sic!). Entuzjazm ów był widoczny także w mediach społecznościowych. Jednak ze strony bardziej doświadczonych komentatorów pojawiały się też uwagi, że z oceną wydarzeń (tudzież przedwczesną radością) należałoby się jeszcze wstrzymać. Brytyjska publicystka i aktywistka Vanessa Beeley wskazywała, że turecka armia, choć tradycyjnie była siłą świecką, w ostatnich latach była infiltrowana także przez sympatyków Szarych Wilków, radykałów islamskich czy nawet ISIS.

Natomiast dziś, około 19 czasu polskiego w swoim artykule (opublikowanym na portalu 21st Century Wire, znanym z kontrowania zachodniego mainstreamu) p. Beeley zauważyła, że w Turcji po zamachu stanu mogą rozruchy skierowane przeciwko etnoreligijnej mniejszości alawitów – z racji tego, że płk. Muharrem Köse, wskazywany przez zwolenników Erdogana jako kierujący zamachem, wywodzi się właśnie z niej.

Z kolei Kimberley Dozier, pracująca dla CNN jako analityk ds. wydarzeń światowych zauważyła, że Turcja jest jedną z kluczowych części kampanii przeciwko ISIS, prowadzonej przez USA i koalicję. Twierdziła też, że bojownicy ISIS próbowali wykorzystać zamieszanie spowodowane zamachem do tego, by z kotła w okolicach Mandżib wydostać się na stronę turecką – zaś obecnie tureckie władze, skupiając się na tropieniu puczystów, będą miały wielce utrudnione zadanie jeśli chodzi o zapobieżenie przenikaniu dżihadystów walczących w Syrii na terytorium Turcji. Konkludując, pani Dozier oceniła, że zamach stanu będzie miał niekorzystny wpływ na przyszłe działania USA i koalicji w regionie.

Głos zabrały także inne kręgi popierające amerykański establishment. Na stronie OAS (Ośrodek Analiz Strategicznych – reprezentujący opcję „atlantycką”, proamerykańską w Polsce) na temat tureckiego zamachu stanu można było przeczytać: „Jedyną szansą prezydenta Erdogana jest fenomen społeczeństwa obywatelskiego, które – również dzięki niemu – powstało w Turcji i które może przeciwstawić się zamachowi stanu”. Komentarz ów pojawił się w momencie, kiedy nie było jeszcze pewne, która strona ostatecznie zatriumfuje.

Tymczasem wspomniane „społeczeństwo obywatelskie” parę godzin w godzinach porannych i przed południem katowało pojmanych żołnierzy-puczystów, w większości młodych ludzi skierowanych do akcji przez swych oficerów. Wielu z nich straciło życie, niektórym nawet obcięto głowy. Krew polała się strumieniami, w internecie krążą zdjęcia. Szalejąca, popierająca Erdogana tłuszcza w wielu miejscach posunęła się nawet do bezczeszczenia zwłok poległych.

Natomiast z irańskiej PressTV można było się dowiedzieć, że władze irańskie popierają legalne władze Turcji (prawdopodobnie wynika to z niedawnej korekty polityki tureckiej w kwestii Syrii – co z kolei mogło się nie podobać USA). Natomiast Scott Bennett, były analityk ds. wojny psychologicznej w US Army w udzielonym dla PressTV wywiadzie stwierdził, że Obama i Kerry znani są ze swej skłonności do inspirowania i wspierania zamachów stanu. Podkreślał także wagę oświadczenia Erdogana w kwestii przebywającego na uchodźstwie w USA tureckiego duchownego Fetullaha Gulena („wszyscy stronnicy którego są wrogami w stanie wojny z Turcją”) – twierdząc, że de facto należy je odczytywać jako postawione przez Turcję ultimatum zerwania współpracy z USA na Bliskim Wschodzie, jeżeli nie dojdzie do ekstradycji Gulena do Turcji.

Ciekawe są także komentarze środowisk rosyjskich tudzież powiązanych z kręgami rosyjskiej władzy i mediów:

Aleksander Dugin (który notabene przebywał w Stambule, gdy wybuchł zamach) twierdzi, że po zamachu relacje rosyjsko-tureckie będą lepsze niż kiedykolwiek, w przewrocie zaś doszukuje się inspiracji USA. Koreluje to z zauważanym także przez innych komentatorów faktem, że zza Wielkiej Wody czy z zachodnioeuropejskich stolic jakoś nie płyną gratulacje dla tureckiego rządu w związku z udaną „obroną demokracji”.

W podobnym tonie wypowiedział się Andrew Korybko, analityk wykształcony na prestiżowym MGIMO (swoją drogą ciekawe, że nawet czołowi „atlantyści” polscy i nie tylko wypowiadają się o tej uczelni dość wysoko. Pewnie w myśl zasady „szanuj wroga swego” – wszak dyplomacja amerykańska nie raz już połamała sobie zęby na jej absolwentach, działających w rosyjskiej dyplomacji czy polityce wewnętrznej). Wskazując na to, że Turcja uzyskała od Europy wszystko to, co realnie było do uzyskania, Korybko twierdzi, iż odtąd będzie ona realizować swoją długoterminową politykę jako jedno z państw „ładu wielobiegunowego”.

Obaj jednak nie wspominają, w jaki sposób Turcja, z coraz bardziej sfanatyzowanym społeczeństwem, miałaby partycypować w tym ładzie wielobiegunowym.

W tym momencie należałoby też wspomnieć, że amerykańska baza wojskowa w Incirlik (z której dokonywane są naloty także na terytorium Syrii i Iraku a także miejsce dyslokacji głowic nuklearnych USA) jest odcięta przez wojska rządowe, nie ma też zasilania.

Oprócz tego, warto podkreślić, że z różnych stron – zarówno od komentatorów polskich jak i zagranicznych, o diametralnie rozbieżnych poglądach i orientacjach politycznych – pojawiają się teorie jakoby zamach stanu został wyreżyserowany, lub co bardziej prawdopodobne, sprowokowany do przedwczesnego wybuchu przez służby lojalne wobec Erdogana i rządu. Asumptem do takich przemyśleń były przede wszystkim nieprzygotowanie spiskowców, słaba koordynacja wzajemnych działań oraz brak prób nawiązania przez puczystów dialogu z zagranicznymi ośrodkami politycznymi i medialnymi.

(na podstawie 21st Century Wire, Katehon, PressTV, OASpl, Facebook, Twitter sporządził M.M.)

pobrane (8)

3 komentarze

Leave a Reply