Wczoraj (19 lipca) w sieci pojawiło się kolejne makabryczne nagranie z Syrii, przedstawiające egzekucję chłopca w wieku ok. 11-12 lat. Wygląda on na bardzo chorowitego, na jednym z ujęć można dostrzec, iż z jego przedramienia wystaje jeszcze wenflon (później okazało się, że cierpiał na talasemię, chorobę przewlekłą krwi). Widzimy go na pace ciężarówki pickup, otoczonego przez drwiących i zastraszających go dżihadystów. Następnie jeden z nich chwyta go za włosy, z okrzykiem „Allahu Akbar” dokonując jego dekapitacji za pomocą noża. Pozostali wiwatują w ten sam sposób, wznosząc również typowy dla dżihadystów okrzyk „Takbiir”.
Zdarzenie miało miejsce w miejscowości Handarat, na północ od Aleppo. Znajduje się tam także obóz Ein Al Tal, zamieszkany przez uchodźców palestyńskich – powstał on tam samoczynnie, w wyniku migracji wywołanych działaniami zbrojnymi. Zamieszkują go Palestyńczycy, którzy po wypędzeniu przez syjonistów przybyli do Syrii na wiele lat przed wybuchem wojny, bądź są dziećmi lub wnukami uchodźców palestyńskich.
Makabrycznej zbrodni (według źródeł syryjskich, w tym antyrządowych) dokonali członkowie Ruchu Nur al-Din al-Zinki, zaliczanego dotychczas do tzw. „umiarkowanej opozycji” a wspieranego dostawami broni i innego wyposażenia przez USA i Wielką Brytanię. Twierdzili oni, że chłopiec (przez część źródeł identyfikowany jako Abdullah Issa) szpiegował dla Brygady Al-Quds, złożonej z syryjskich Palestyńczyków popierających rząd w Damaszku – a nawet, że był ich bojownikiem(!). Biorąc pod uwagę stan zdrowotny i wiek chłopca, oskarżenia te były absurdalne.
O zdarzeniu jako jeden z pierwszych doniósł prowadzony przez aktywistów bliskowschodnich portal Al-Masdar News; w następnych godzinach padł on ofiarą ataku hakerskiego. Informacja jednak poszła dalej w świat, przedostając się do czołówek mediów światowych i zmuszając do zajęcia stanowiska także te strony, które raczej byłyby skłonne całą sprawę przemilczeć. W parę godzin po pojawieniu się nagrania egzekucji, związany z syryjską „umiarkowaną opozycją” portal informacyjny Enab Baladi podawał, że wg słów doradcy prawnego Wolnej Armii Syryjskiej „sprawcy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności” – również identyfikując ich jako członków Ruchu Nur al-Din al-Zinki.
Następnego dnia (tj. dziś, 20.07.) rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu pan Mark Toner poinformował, że amerykańskie wsparcie dla tejże grupy może zostać wstrzymane, jeśli udział jej członków w egzekucji zostanie potwierdzony.
Według raportu opublikowanego wcześniej w bieżącym miesiącu przez Amnesty International, członków Ruchu Nur al-Din al-Zinki obciąża cała seria przypadków porwań (także dla okupu) i tortur.
(Na podst. Al-Masdar News, BBC, Al-Alam oprac. M. M.)







